Dziś będzie króciutko, bo jestem zajęta.

Kiedy zaczynałam utrzymywać się z escortingu, pań ogłaszających się na Odlotach (gdzie mnie nie ma, ale to dobre źródło wiedzy o rynku) było w Warszawie tak ze dwa razy mniej.

Oznacza to, że rynek się przesycił.

Jest zatrzęsienie ogłoszeń młodych, inteligentnych, zadbanych kobiet. W tym momencie w samej Warszawie na Odlotach (gdzie nie ma mnie i wielu innych osób nie idących w ilość) są 1903 ogłoszenia. Oznacza to, że jakieś dwa promile mieszkanek Warszawy to escortki z Odlotów. To bardzo, bardzo, bardzo dużo.

Z czego 1180 osób umawia się za kwotę od 80 do 200 zł.

Dużo kobiet obniżyło ostatnio ceny, przemigrowały też z klasy VIP do zwykłej. Konkurowanie ceną to w zasadzie jedyne, co może przyciągnąć klienta na tak trudnym rynku. Przy czym jest naprawdę dużo pięknych, młodych, inteligentnych kobiet, które to właśnie robią. Szansa, że klient w ogóle dotrze do twojego ogłoszenia jest znikoma.

Przyznam, że mnie to w ogóle nie bawi.

Mój nowy biznes się rozkręca powoli, doświadczenie ludzi po fachu mówi, że będę się mogła z niego utrzymywać za jakieś dwa lata. (Rynek escortowy naprawi się prawdopodobnie w tym samym czasie albo kilka lat później).

Dodatkowo teraz są wakacje, czyli miesiące, kiedy moi klienci docelowi bardzo rzadko bywają w Warszawie.

Wysyłam CV. 

Przy odrobinie szczęścia i paru podwyżkach będę zarabiała w korpo tyle samo, co na spotkaniach towarzyskich.

Na szczęście zawsze zajmowałam się czymś jeszcze.

1