Poczyniłam ostatnio Duży Krok i muszę opanować nowe umiejętności: rozliczanie swojej pracy w modelu B2B. Co prawda zapewniłam sobie oczywiście wsparcie księgowe, ale jakoś tak dziwnie.

Tak, mam firmę.

Nie, nie oferuję usług seksualnych na fakturę.

Tak, nadal będę pracować jako seksworkerka, ale docelowo mniej – chcę pozyskać sporo nowych klientów w alternatywnym biznesie oraz zwiększyć swoje kompetencje i, co za tym idzie, podnieść stawki za usługi. Chwilowo, przy dobrych wiatrach mam widoki na maksymalnie 5000 zł dochodu (tak, netto).

5000 to trochę za mało, żeby zmienić branżę tak totalnie: jak wiecie, mam wysokie koszty utrzymania. Ostatnio doszło mi nowe obciążenie, które tak naprawdę jest odciążeniem – ale takim, za które się płaci żywą gotówką.

Więcej pieniędzy pojawi się, kiedy:

  1. lepiej zorganizuję pracę (podstawowy zakres mojego biznesu nie jest skalowalny – wciąż najlepiej czuję się w usługach)
  2. pogłębię swoje kompetencje, dzięki czemu będę mogła podnieść stawki
  3. wyrobię sobie renomę i będę mieć więcej klientów niż czasu, dzięki czemu będę mogła podnieść stawki
  4. zacznę zatrudniać podwykonawców
  5. stworzę źródła pasywnego dochodu.

Generalnie pracując solo mam szansę dojść do jakichś ośmiu-dziesięciu tysięcy, a to już mi w zupełności wystarczy na życie i na dalszy rozwój. Dodatkowi pracownicy ładnie by to wyskalowali, podobnie jak produkty cyfrowe. Fizycznych na razie nie przewiduję.

Trochę się stresuję wypłynięciem na szerokie wody biznesu, ale na szczęście praca seksualna dała mi dużo czasu, żeby realizować różne swoje hobby i testować inne pomysły na biznes (wielkie niewypały – ileż to nauki!), więc w porównaniu ze mną z 2015 roku mam mnóstwo nowych umiejętności. Dodatkowo zyskałam ogromną praktykę w wybieraniu sobie klientów, którzy mi pasują (grupa docelowa i profil idealnego klienta wiecznie żywe!), dogrywaniu szczegółów współpracy i stawianiu granic tym, którzy te granice próbują przekroczyć.

Marketing będzie niby trudniejszy, ale z drugiej strony prostszy, bo będę mogła go robić przez znajomych i media społecznościowe, a klienci będą mnie mogli sobie polecać.

Minus – będę pracować więcej godzin. Czyli normalnie, w ciągu dnia, codziennie. Na szczęście większość z tych rzeczy albo lubię, albo przychodzą mi z łatwością – to podstawa.

Tak więc – trzymajcie kciuki.

4