Magia demakijażu (zły klient, zły)

maj 5, 2015 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Jest coś magicznego w zmywaniu rozmazanego łzami makijażu. Kiedy widzisz swoje odbicie (panda) w lustrze i konfrontujesz się z tym, że tak, płakałaś, tak, rozmazał ci się makijaż – a teraz pora go zmyć. Usuwanie tych smug jest jak zamykanie tematu. Było, zostało przepłakane i minęło – twarz znowu jest czysta i świeża.

Trafił mi się dzisiaj klient ostatni cham, który sprawił, że poczułam się naprawdę podle. To zdarza się naprawdę rzadko (coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że przeciętny klient prostytutki to zwyczajny facet, któremu zależy na miło spędzonym czasie), ale się zdarza. Może raz na miesiąc, więc… tym bardziej boli.
Nie jestem cyniczna, nie mam znieczulicy. Jestem zwykłą, wrażliwą dziewczyną, która nastawiła się na miłe spotkanie w klimacie randkowym, a została niesłusznie potraktowana przez prostaka jak ostatnia szmata.
Jest mi zwyczajnie, po ludzku przykro. Nie spodziewałam się takiego traktowania. Oprawa spotkania była świetna, miało być bardzo sympatycznie, a wyszło jedno z gorszych wspomnień z tej pracy…

Oczywiście – zdarza się. Jak powiedziała moja koleżanka z pracy: są ludzie i taborety, a ten konkretny taboret stracił bardzo wiele. Ale zanim ochłonę, minie trochę czasu.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *