Kiedy miałam zacząć pracę w agencji, wyliczałam sobie, ile mogę zarobić.
Przyjęłam, że będę miała około dwóch klientów dziennie, będę pracowała około 20 dni w miesiącu i moja stawka będzie wynosiła 200 zł, z czego dla mnie będzie połowa, czyli 100 zł. Łatwo policzyć, że daje to 2*20*100 = 4000 zł. Uznałam, że to całkiem zadowalająca kwota.
Oczywiście rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej…
Pierwszy mit to pracowanie 20 dni w miesiącu. Pracuję praktycznie codziennie, agencja stała się dosłownie moim drugim domem. Są dziewczyny, które przychodzą „w godzinach pracy”, czyli są w agencji od 10 do 18 od poniedziałku do piątku, ale ja do nich nie należę. Po pierwsze dlatego, że jestem typową „sową” – zwlec mnie z łóżka przed 10 rano to sukces! Po drugie dlatego, że się nie da. Presja na przychodzenie codziennie jest zbyt duża, a w weekendy zwykle jest większy ruch, więc tak naprawdę nawet nie chce mi się sprzeciwiać. Kiedy będę potrzebowała dnia wolnego, po prostu go sobie wezmę.
Drugi mit to stała stawka godzinowa. W rzeczywistości moja stawka waha się od 100 do 350 zł za godzinę. Na razie Excel pokazuje mi, że średnio na kliencie zarabiam 183 zł, ale to dlatego, że jeden z nich wybrał nockę i zapłacił 1800 zł. Dominanta to 150 zł – tyle zwykle dostaję za umówione wyjazdy.
Trzeci mit to dwóch klientów dziennie. Szczerze mówiąc, prawdziwym mitem powinno tu być: 10 klientów dziennie, ponieważ coś takiego wciska się nowym dziewczynom (możesz zarabiać nawet 20 000 zł!). Na ten tandetny chwyt marketingowy nie dałam się złapać, ale tak naprawdę w branży bywa różnie: jednego dnia przyjdzie czterech klientów, innego dnia zero…
Więcej niż czterech nigdy nie miałam i raczej nie chciałabym mieć: padałabym z wyczerpania. Natomiast cieszyłby mnie przynajmniej jeden codziennie. Dzisiaj nie przyszedł nikt.
Posuchę w branży daje się zauważyć: telefony koleżanek również milczą. Także dziewczyny z innych agencji narzekają.
Taki mamy klimat, po prostu. Coś sprawia, że zapotrzebowanie ludzi na seks zmalało. Łączę to z przeminięciem Walentynek (na pewno nakręcały mężczyzn na seks), a w szerszej perspektywie – z nieśmiertelnym kryzysem.
Niemniej jednak mogę śmiało powiedzieć, że w lutym zarobiłam nieco powyżej średniej krajowej. Ciekawe jak będzie w przyszłych miesiącach.

To tak jak z każdą firmą w każdej branży.. Mój ojciec jest mechanikiem. Czasem ma 10 samochodów dziennie, czasem na jednym się kończy