Na portalu Seksualność Kobiet, który podczytuję od czasu do czasu, ukazał się tekst jego redaktorki, która postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem sprzed paru lat, kiedy była równocześnie w związkach z dwoma mężczyznami.
Zatrzymałam się na chwilę przy fragmencie:
I czułam się jak ostatnia ździra.
Naprawdę.
Pomyślałam sobie: Łał, jakie to wyzwalające uczucie! Zazdroszczę jej tego! – i przypomniałam sobie, kiedy czułam się podobnie, opuszczając mojego partnera po wyjątkowo udanym seksie, kiedy przebrałam się dla niego za dziwkę: założyłam seksowną bieliznę i pończochy, podciągnęłam elegancką sukienkę, żeby była krótsza i odsłaniała część pupy, wymalowałam się… Szłam wtedy, właściwie frunęłam chodnikiem, na którym leżały porozrzucane reklamy agencji towarzyskich w Warszawie. Myślałam sobie: Aha! a ja ich nie potrzebuję! i: Jestem lepsza! Pamiętam, że miałam mnóstwo energii, emanowałam entuzjazmem, a seks był po prostu obłędny! Czego my wtedy nie robiliśmy…!
Z czymś takim skojarzyła mi się wypowiedź autorki artykułu, po czym doczytałam, że ona się tym linczowała.
Zrobiło mi się smutno. Napłynęło do mnie współczucie do autorki, która – choć była w cudownych relacjach, kochała dwóch mężczyzn i dostawała ich podwójną miłość, przeżywała coś takiego tylko dlatego, że nasza kultura jest wyjątkowo opresyjna wobec naszych seksualności.
Bycie zdzirą jest dobre, wyzwalające. Oznacza, że możesz się kochać z kim chcesz i ile chcesz, i nikt nie ma prawa ci tego zabronić. To bycie traktowaną jak zdzira bywa różnie rozumiane – ktoś może mnie szanować i na mnie lecieć, i ostro pieprzyć, wiedząc, że ja to lubię i że on może, a ktoś inny może mną pogardzać i robić poza tym dokładnie to samo, rojąc sobie, że on jest w porządku.
W pracy spotykam obydwa typy. Typ nr 1 uwielbiam, ale przedstawiciela typu nr 2 ostatnio mało nie spoliczkowałam. Jest jeszcze trzeci: taki, co by wyraźnie chciał ostrzej, ale wydaje mu się, że szacunek do mnie polega na tym, że on tego ostrzej nie zrobi. Nie jestem jeszcze pewna, co powinnam robić z przedstawicielami trzeciego typu, bo trochę się boję, że ośmielę kogoś, kto przeistoczy się w typ nr 2. Może z czasem nabędę więcej wyczucia?
Zabawna rzecz, ten szacunek do kobiety. W kulturze kultu Madonny i potępiania ladacznicy potrafi przybierać najdziwniejsze formy.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *