Po pierwszym pełnym dniu pracy

lut 9, 2015 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Początki tak naprawdę mam dawno za sobą, ponieważ już kiedyś jeździłam do klientów na spotkania – było ich kilku i byli kilka lat temu, ale każdy z nich zapadł mi w pamięć.
(Zastanawiam się, za ile spotkań to się zmieni, kiedy nie będę w stanie powiedzieć nic o kimś, z kim uprawiałam seks. I czy to będzie miało dla mnie jakieś znaczenie. Myślę, że tak).
Teraz jednak współpracuję z profesjonalną agencją i jest inaczej. Jest inaczej, bo na spotkania z klientami wozi mnie kierowca, który sprawdza czy wszystko w porządku (dzisiaj nie było w porządku, ale o tym kiedy indziej). Jest inaczej, bo agencja ma wypracowane standardy dotyczące spotkań z klientami w lokalu i poza nim. Jest inaczej, bo są ludzie, którzy autentycznie przejmują się, czy wszystko jest w porządku i doskonale wiedzą, gdzie jestem i co robię.
I to mi się podoba.
Dziś wróciłam do domu zmęczona, ale bogatsza o kilka banknotów, z których połowę natychmiast odłożyłam do skarbonki (przed końcem miesiąca wpłacę pieniądze na konto, niech mi ładnie procentują).
Obejrzałam sobie właśnie kolejny raz moją reklamę. Dzisiaj w pracy było wesoło, bo oglądała je cała firma. Skupiliśmy się wokół laptopa i oglądaliśmy moje na wpół nagie, wyfotoszopowane na maksa fotki oraz komentowaliśmy listę oferowanych usług, stworzoną naprędce przez menedżerkę (muszę przyznać, że całkiem dobrze mnie wyczuła). Najbiedniejszy był kierowca, którego nieskrępowane rozmowy w gronie kobiet bardzo krępują. Ale to taka dygresja.
Obejrzałam więc sobie reklamę, podesłałam linki komuś, kto moje erotyczne zdjęcia mógłby oglądać w ilościach hurtowych i nigdy by mu się nie znudziło, i…
I właściwie jest mi dobrze.
Wrażeń z pierwszego dnia pracy mam mnóstwo. Większość jest pozytywna. Jedno negatywne doświadczenie traktuję jako cenną lekcję – w sumie nic się złego nie stało, po prostu lepiej wiem, na co w przyszłości uważać, żeby nie tracić czasu na oszustów. Z pozytywnych dominuje orgazm w miejscu pracy. Dla jednych – perwersyjna fantazja. Dla drugich – rzeczywistość. Całkiem miła rzeczywistość!
Lubiłabym tylko, żeby świat trochę wyżej cenił moją pracę. Najwyraźniej jednak nie można mieć wszystkiego. Ja w każdym razie mam plan, żeby z niej jak najbardziej skorzystać: odkładać pieniądze i zbierać doświadczenia, które przydadzą mi się w innym miejscu, w innym czasie.
Ważne jest też to, że spełniam swoje marzenie.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *