Jak demonizacja usług seksualnych zwiększa ryzyko depresji u seksworkerów

lut 24, 2017 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Problem zaburzeń psychicznych jest powszechny w nowoczesnym społeczeństwie – mówi się nawet o epidemii depresji, a badania Europejczyków z 2011 roku wskazują, że aż 38% mieszkańców naszego kontynentu cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne (źródło).

W naszej branży ten współczynnik jest prawdopodobnie dwukrotnie wyższy (zobacz). Czyli jakbyśmy na to nie patrzyli, depresja wiąże się jakoś z usługami seksualnymi. Jak?

Demonizujący usługi seksualne ludzie myślą sobie, że zwykli ludzie są zdrowi (normalsi), ale kiedy wpadną w sidła prostytucji, sponsoringu, pornografii, kamerek etc., większość z nich zapada na depresję i inne choroby psychiczne. Do pewnego stopnia jest to oczywiście prawda, dla wielu ludzi usługi seksualne okazują się równią pochyłą w dół.

Ale przecież wielu innych ludzi już ma depresję i na przykład dlatego wybierają usługi seksualne, bo nie mogą utrzymać „zwykłej” pracy z mniej luźnym grafikiem lub ze stawkami zbyt niskimi, by pokryć tygodniowe „dołki”. Lub po prostu żyją z depresją czy innymi zaburzeniami psychicznymi, a usługi seksualne wybrali dlatego, że tak lubią. Jest też mnóstwo pracownic i pracowników seksualnych, którzy są zupełnie zdrowi.

Wróćmy jednak do demonizacji branży.

Kiedy czytamy „Młode dziewczyny, decydując się na sponsoring, nie mają świadomości, jak strasznie obciążają swoją psychikę. Nawet, gdy uda im się z tego wyjść, poczucie winy, wstyd i poniżenie na zawsze skrzywią ich kobiecość i nie pozwolą zbudować normalnej rodziny” (źródło), to widzimy co? Neutralną diagnozę sytuacji czy wyrok?

Ja widzę wyrok. Pamiętam, że kiedy nie miałam do czynienia z usługami seksualnymi, ale zaczynałam myśleć o spotkaniach sponsorowanych, nagminnie czytałam o prostytucji, żeby dowiedzieć się, co mnie czeka. Znajdowałam tylko takie artykuły. I strasznie się w te oceny wkręcałam. Nie miałam do czynienia z neutralnymi czy pogodnymi opisami przyszłości osób świadczących usługi seksualne – jedynie z potępiająco-litościwym opisem całkowitego upadku. Uwierzyłam, że tak będzie.

W coachingu zwraca się uwagę na to, że rzeczywistość jest taka, jakiej się spodziewamy. Jeśli oczekujemy porażki, dostaniemy porażkę. Jeśli nastawiamy się na sukces – odniesiemy sukces. Czy to aby nie działa tak samo w wyborze kariery zawodowej?

Przecież jeśli szukam pracy, to dokonuję selekcji pracodawców. Dokonuję też selekcji klientów. Gdybym byłabym przekonana, że normą jest patologia, narkotyki, gwałt – to pogodziłabym się z tym, że „tak musi być” zamiast pomyśleć trzeźwo: „nie będę pracować w takich warunkach, poszukam czegoś innego”.

 „Według statystyk prostytutka jest co najmniej raz w tygodniu gwałcona”, stwierdza dalej [ten i wszystkie następne cytaty pochodzą stąd] redaktor Newsweeku i czytelniczka musi uwierzyć, że tak jest. Przecież tak napisano w poważnej, szanującej się prasie. Czyli jeśli ją zgwałcą, to – strasznie jest użyć tej frazy, ale muszę – wszystko jest w porządku. Tak miało być. Jest przecież prostytutką i nie powinna oczekiwać niczego innego. Ten zwyczajny świat, w którym nie ma gwałtu lub jest on przestępstwem – to już nie jest jej świat, ona na zawsze straciła do niego dostęp.

(Też myślałam podobnymi kategoriami na samym początku i strasznie się bałam. Na szczęście dostałam wsparcie ze strony otoczenia i mi przeszło. Teraz mam zwyczajne życie, także to intymne).

Czemu kreujemy ludziom taką przerażającą rzeczywistość i wmawiamy im, że to normalne? W imię czego? Przestraszenia? Zniechęcenia? Przecież wielu ludzi nie widzi innego wyjścia jak tylko wejście w świat usług seksualnych… Zapewnijmy im rzetelną wiedzę o tym, czego mogą się spodziewać, zamiast ich straszyć i stygmatyzować.

Jak wielu dzieciom mówiono, że czeka je marna przyszłość, że jeśli się nie będą uczyły, to skończą pod mostem albo na zmywaku? W wychowaniu potomstwa takie teksty są formą przemocy emocjonalnej, a jednak zastraszamy młodych ludzi, odmalowując przed nimi najczarniejszy z możliwych światów i nie dodając, że nawet dla wielu doświadczonych pracownic i pracowników seksualnych taki świat jest absolutną patologią.

Tak jak zastraszanie szkodzi, szkodzi również wmawianie emocji. Oto kolejny fragment: „Kobieta najpierw traci szacunek do siebie, a potem zaczyna nawet siebie nienawidzić. Nawet, gdy kobieta z tym zerwie, pozostaje w niej potworne poczucie winy i trauma wstydliwej przeszłości. To ukrywanie przed rodziną, przed znajomymi i przed partnerem bardzo wiele ją kosztuje”.

Podobne teksty są prawdziwe w odniesieniu do niektórych kobiet i niektórych mężczyzn. Tych, którzy trafiają do programów pomocy. Wielu pracowników seksualnych i wiele pracownic nie trafia do programów pomocy, bo nie potrzebują wsparcia. Zbyt dobrze sobie radzą na własną rękę. W taki sam sposób jeszcze niedawno stygmatyzowano miłośników BDSM – oceny kinksterów bazowały na doniesieniach z gabinetów ludzi, dla których czyjś sadyzm czy masochizm był źródłem udręki.

Naprawdę nie neguję tego, że wiele osób nie nadaje się psychicznie do pracy w tej branży oraz że zarówno w prostytucji, jak i w pornografii dochodzi do wielu patologii. Jednak podtrzymywanie tego mrocznego klimatu sprzyja rozwojowi problemów z psychiką.

Poszczególnym ludziom byłoby o wiele łatwiej poradzić sobie ze swoją decyzją o wejściu do tego świata, gdybyśmy jako społeczeństwo piętnowali wyzysk w tej branży zamiast szkalować samą branżę i każdego, kto do niej zawitał – będąc po tej czy po tamtej stronie portfela („co trzeci klient prostytutek jest zaburzony. Czerpie przyjemność nie tylko z aktu seksualnego ale wręcz z gwałtu, upokarzania, i przemocy”).

I gdybyśmy, zamiast gremialnie nakazywać pracownicom seksualnym milczenie („…ciężar tajemnicy, której nie można z nikim dzielić, wszystko to może w konsekwencji prowadzić do depresji czy nerwicy”), zachęcali do zwierzania się zaufanym ludziom. Tak aby jak najwięcej z nas uniknęło depresji czy nerwicy. I abyśmy uzyskali rzetelną pomoc, jeśli na coś zachorujemy.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *