J. Brewis i S. Linstead (2002: 317–319) wśród cech odróżniających prostytucję od innych prac wymieniają:
–– uprzedmiotowienie ciała i depersonalizacja pracowników seksualnych;
–– świadomość piętna i doświadczanie go w interakcjach zarówno z nieznajomymi (np. wyzwiska przechodniów skierowane do kobiet świadczących usługi seksualne na ulicy), jak i z najbliższymi (np. negatywne reakcje partnera, dzieci);
–– destrukcyjny wpływ na związki z mężczyznami w życiu osobistym;
–– pozycja na rynku prostytucji – im starsza i mniej atrakcyjna jest osobaświadcząca usługi seksualne, tym więcej musi pracować i tym mniej zarabia, nawet jeśli podejmuje się wykonywania takich usług, na które wcześniej się nie godziła;
–– nierówność, która jest nieodłącznym elementem relacji między prostytutką a klientem (szczególnie, jeśli świadczenie usług jest nielegalne) uniemożliwia postrzeganie tej transakcji jako pracy;
–– brak swobodnego wyboru – mimo iż istnieją znaczące różnice pomiędzy prostytucją w krajach rozwiniętych i Trzeciego Świata, to jednak trudno mówić o wolnym wyborze tego sposobu zarobkowania, jeśli brakuje faktycznych alternatyw na rynku pracy
Roszczeniowość prostytutek
Czytam sobie książkę Izabeli Ślęzak o realiach pracy w agencjach, którą polecałam niedawno na blogu. Jest ciekawa, dobrze opracowana. Najpierw, jak przystało na pracę naukową, omówiona zostaje historia i percepcja usług seksualnych, potem metodologia (tę część przeczytałam z lekkim znudzeniem), a teraz są realia.
Rzuciły mi się dwa fragmenty o pracy seksualnej.
Pierwszy, że to nie praca, bo krytycy wskazują x negatywnych cech charakteryzujących prostytucję odróżniających je od innych zawodów:
i co prawda przyznają, że wiele innych zawodów TEŻ MA TE CECHY, ale nigdy nie występują łącznie (co jest ciekawą manipulacją, bo wystarczy wybrać sobie inny zawód, by móc wypisać unikalny zestaw jego cech i dowodzić, że skoro ten zawód te cechy – wady właściwie – ma, to nie jest zawodem).
[Brak swobodnego wyboru mnie rozwala. Ostatnio gadałam z panią na kasie. (Bardzo szanuję kasjerki, bo sama nie wytrzymałabym w tym zawodzie nawet jednego dnia). Ma dobre wykształcenie, ma wyuczony zawód. I co? Chciała pracować na kasie? Nie. Brakowało jej faktycznych alternatyw na rynku pracy].
Drugi fragment głosił, że ta praca daje wyjątkową, niespotykaną na co dzień swobodę:
prostytucja nie tylko nie jest (przynajmniej nie zawsze) opresyjna i dehumanizująca, a wręcz może być doświadczeniem wyzwalającym. Mimo iż kobiety zajmują w społeczeństwie nieuprzywilejowane pozycje, wybierając pracę seksualną zyskują władzę nad mężczyznami (Chancer 1993: 163; Simmons 1998: 129; Deshotels, Forsyth 2006: 225). Mogą także decydować, z kim zgodzą się odbyć spotkanie, jaka będzie jego cena i jakie usługi zostaną wykonane (Witowicz 2001: 42). W ten sposób zyskują niezależność finansową i poczucie autonomii, trudne do osiągnięcia w wielu innych, akceptowanych społecznie pracach.
(Praca nie może być źródłem wolności, nie? To się w głowie nie mieści).
I rzeczywiście. Niewyobrażalnym dla mnie jest, że miałabym – jak moja koleżanka – pracować na zlecenie przez ponad miesiąc, bez podpisanej umowy (ojej, bo menedżerka nie ogarnia swoich obowiązków, no zdarza się, jutro na pewno będzie…) i czekać na wypłatę… i czekać… Szlag by mnie trafił i trzasnęłabym za sobą drzwiami. Głośno.
Albo skandaliczne warunki pracy oferowane… no cóż, wszędzie. Ostatnio widziałam ogłoszenie o pracę, którą dostałabym z palcem w nosie. Tylko że wymagania i zakres obowiązków były jak z kosmosu, umowa oczywiście śmieciowa, a wynagrodzenie… po prostu śmieszne. Tyle to ja zarabiałam na pierwszym roku studiów. W sumie to więcej, bo tam jeszcze miałam premie. Kiedyś szalałabym ze szczęścia i słała CV. Teraz mi i śmieszno, i smutno, i straszno.
Wracam do lektury, chociaż nie wiem jak z nią będzie, bo w oczy rzucił mi się artykuł o książce „Przeżyć”. Autorka zwiała z Korei Północnej i, po nauczeniu się życia w normalnym społeczeństwie, spisała swoje doświadczenia. Brrr, czyli kusi, oj kusi…
Za dużo jest tych książek. Za dużo.
Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.
Zamów moją książkę
Zamów moją książkę
Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.
Święta Ladacznica
Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.
Jak zarabiasz 10-30k miesięcznie świadcząc usługi towarzyskie, to nie pójdziesz pracować na kasie za 2200 brutto. A jak zarabiasz 2200 brutto, to często czegoś nie masz, żeby zarabiać 10k, 100k, czy więcej. Albo urody, albo inteligencji, albo pomysłu, albo chęci, albo szczęścia albo wielu różnych rzeczy, które mieć powinnaś, żeby zarabiać więcej móc. Często to kwestia wyboru i chęci, ale żeby najpierw mieć chęci i chcieć coś wybrać dla siebie, to trzeba mieć odpowiednie nastawienie w głowie. A tego w szkole nie uczą i wracamy do rozmowy o tym, że cały czas funkcjonuje przepychanie się łokciami czyli wieczna trójca –
władza, pieniądze i seks. W każdym razie, jakbym był mądrzejszy niż jestem, to nie siedziałbym gdzie siedzę obecnie, więc rozbijamy się o nieśmiertelny i filozoficzny sens istnienia, czyli rozmowa bez końca. 😉