Wydarzenie do zbojkotowania

lis 16, 2017 | Społeczeństwo, kultura i zmiany | 1 komentarz

Kilka miesięcy temu zaproszono mnie do udziału w spotkaniu o ciele organizowanym w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie. Absolutnie odmówiłam, ponieważ byłaby to totalna rezygnacja z anonimowości, a wiecie jak bardzo ją cenię, poleciłam koleżankę z reportażu „Dużego Formatu” i zapomniałam o sprawie.

Dziś dostałam informację, że spotkanie o ciele w pracy seksualnej jednak się odbędzie, z poślizgiem, a gościem specjalnym będzie nie kto inny jak doktor Grzyb z Katedry Kryminologii UJ, która swego czasu zamieściła polemikę ze mną na łamach Krytyki Politycznej.

Jeśli nie znacie polemiki, oto skrót: jeśli dziwki lubią swoją pracę, to z marszu są uprzywilejowane i nie pracują z przymusu ekonomicznego, imigrantki z definicji padły ofiarami handlu ludźmi, a o sytuacji w Polsce rozmawiajmy poprzez przywoływanie obrazków gwałconych dziewczynek z Kambodży. Oprócz tego sporo smacznych kawałków o „lobby prostytucyjnym” (szkoda, że nie gejowskim) i bardzo jednostronnie dobrana literatura na poparcie tez. Tu pełna wersja dla ciekawych.

Rozumiem, że organizatorzy nie dali rady znaleźć ani jednej pracownicy seksualnej, która zgodziłaby się pokazać na otwartym spotkaniu na żywo. Ale czemu zamiast kogoś z Sex Work Polska czy innej osoby w temacie zaproszono panią, która w pracę seksualną nie wierzy do tego stopnia, że słowo dobrowolność bierze w swoim tekście w cudzysłów? I co ciało ma wspólnego ze zbrodnią, że będzie o nim mówić jakiś kryminolog?

Jestem wściekła na organizatora, że zamiast odpuścić sobie spotkanie, postanowił znaleźć osobę nie tylko z drugiego skraju sceny politycznej (odczytuję to jako „wszystko mi jedno, kto przyjdzie, byle poruszyć kontrowersyjny temat i ściągnąć publiczność”), ale jeszcze skrajnie niekompetentną i przez to kompletnie nieuprawnioną do zabierania głosu. Żeby to chociaż była jakaś psychoterapeutka, która prowadziła terapię kilku pracownic seksualnych, ma coś do powiedzenia o relacji z ciałem traktowanym użytkowo i na tej podstawie uważa prostytucję za coś złego. Ale ktoś, kto po prostu wsławił się tym, że uważa pracę seksualną za neoliberalny wymysł i napisał kilka głodnych kawałków o zgwałconych dziewczynkach z Kambodży?

Żenada.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

1 komentarz

  1. memo

    Oczywiście dbaj o anonimowość, bo żmije chętnie Cię zjedzą. Na to trzeba pokoleń… Póki prostytucja jest legalna to dobrze się dzieje, bo w głowach ludzi to się zmienia. Nie szybko, ale zmienia.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *