Internety się ekscytują

gru 16, 2017 | Praca seksualna od środka, Społeczeństwo, kultura i zmiany | 1 komentarz

Jakaś para kupiła sobie mieszkanie na Mokotowie, w którym kiedyś była dobrze prosperująca agencja towarzyska. Po warszawskiej agencji została rurka do tańczenia w pokoju, sporo stałych klientów przychodzących pod dany adres jeszcze długo po tym, jak para tam zamieszkała i, niestety, zeszyty z notatkami telefonistki.

Zeszyty z notatkami teoretycznie mogłyby trafić do Sex Work Polska i na pewno zostałyby dobrze spożytkowane – to  obszerna baza wiedzy o danych adresach i ich mieszkańcach, w tym zwłaszcza o niebezpiecznych i przemocowych klientach. Można by temat pociągnąć i stworzyć jakąś tajną bazę lub po prostu przekazać innym agencjom – na pewno większość danych jest aktualna. Albo zespół wymyśliłby jeszcze lepsze zastosowanie. Lub po prostu – surprise, surprise – spalił.

Ale po co przekazywać taki skarb dziwkom i kurwom, skoro można z tego zrobić… tekst na pierwszą stronę WP.pl. Autentycznie, jeśli teraz wejdziesz na Wirtualną Polskę, trzecim artykułem od góry jest tekst Niny Harbuz, „Oto zapiski z tajnych notatników warszawskich prostytutek„.

Konsekwencją tej publikacji dla innych pracownic seksualnych mogą być zwiększone represje policji, ja jednak skupię się na języku i treści tego artykułu.

Próbka tekstu, z całą jego głębią, poniżej. Brakuje tylko wytykania błędów ortograficznych i fragmentów pisanych nadmiernie potoczną polszczyzną.

Bolesną „miną” okazało się być mieszkanie przy Poznańskiej, do którego mężczyzna zamawiał jedynie młode kobiety. Tak to ubodło autorki zeszytów, że informację o tym zanotowały w nawiasie z aż trzema wykrzyknikami. Czy z tego możemy wnioskować, że prowadzące buchalterię damy należały do ligi seniorek najstarszego zawodu świata?

Ja bym wnioskowała, że to nie mina a przypomnienie na przyszłość, bo klientowi zależy, no ale ja się nie znam.

Autorka tekstu przywołuje pracownice seksualne z imienia. Mnie uczono, że jak nie ma nazwiska, to z szacunku poprzedzamy imię słowem „pani”. Pani Nikola, nie Nikola. Ale może savoir-vivre wobec „dam” jest jakiś inny.

Piszę o „damach”, bo standardem w tekście jest mówienie o pracownicach ogólnie w każdy inny sposób, byle by tylko nie napisać „pracownica seksualna”. Pada kilka różnych sformułowań, z „kapłankami miłości” włącznie, ale najczęściej przewijają się „dziewczyny”. Brr. Tak to ja se mogę mówić o koleżankach. Ale mówienie tak o kimś z innej branży? Dziewczyna z redakcji się nie popisała.

Jak i redakcja WP. Jeden z fanów Sex Work Polska nieźle ich skomentował:

mnie też oburza w ogóle sam fakt publikacji czyichś notatników. to ogromna ingerencja w czyjąś prywatność i szalenie upupupiający gest, nawet przy zachowaniu 'anonimowości’. kojarzy mi się ze szkolnym zabraniem komuś pamiętnika i odczytaniem go przy całej klasie. jest w tym dla mnie jakaś forma medialnego linczu. czy jest jeszcze jakaś grupa społeczna, której osobiste notatki publikuje się na jedynce jednego z większych portali? czy osoby odpowiedzialne za tę publikację udostępnią teraz swoje prywatne notatki do poczytania dla wszystkich? (Łukasz Trzaskowski, źródło)

Tak, poproszę! Na stronę główną skany i foteczki z notatek z wywiadów z każdym, kto się mistrzom klawiatury WP nawinął, wraz z prywatnymi komentarzami o rozmówcach i pisownią oryginalną. Albo może wewnętrzne maile tych gryzipiórków. Będzie wesoło.

O poziomie stygmatyzacji naszej grupy zawodowej świadczy to, że Nina na pewno czuła się ynteligentna, pisząc swoją „recenzję” i popisując bogatym słownictwem, natomiast moje złośliwości rażą nawet mnie. Zwykle nie wyżywam się w tak prymitywny sposób. Tylko że prymitywizm tekstu WP może niektórym bez tego umknąć. Dopiero kiedy uderza on w szanowaną grupę, widać, że jest jakaś nierówność.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

1 komentarz

  1. zaciekawiony

    Przyznam się, że jest/był to jeden z nielicznych ostatnio artykułów, którego nie doczytałem do końca. Zmierził mnie. Podziwiam, że Tobie chciało się odpowiadać.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *