(Nie)Świadomi konsumenci pornografii

kwi 5, 2018 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Dotarł dziś do mnie link do bardzo dobrego artykułu o przemocy seksualnej w branży filmów pornograficznych. Aktorka, Leigh Raven, została zgwałcona w trakcie kręcenia sceny daleko wykraczającej poza jej fizyczne i psychiczne możliwości, a obecnych na planie mężczyzn tak się bała, że postanowiła wytrwać do końca i powiedzieć przed kamerą, że wszystko było ok. Autorka tekstu nie tylko przytacza tę historię – z drastycznymi szczegółami – ale także podkreśla, że warunki panujące w tej branży to nasza wspólna odpowiedzialność (bo jesteśmy odbiorcami tych produktów) i że powinniśmy się zaangażować oraz potraktować temat przemocy wobec pracownic seksualnych poważnie.

Zajrzałam do komentarzy i… jak grochem o ścianę. Dowiedziałam się, że kobiety należy zniechęcać do pracy w tej branży, bo to “duże ryzyko” i “odmiana prostytucji”, a nie “normalna praca”. Że jeśli ktoś, pardon, “coś” gra w ostrych pornolach i zgadza się na gangbang lub pissing, to “nie zna słowa nie” i w sumie to niech się nie dziwi, a poza tym to – przy takich preferencjach – “żale” są śmieszne. Że sama sobie to wybrała, więc niech nie narzeka, to się nazywa “ryzyko zawodowe” i że nie ma co porównywać wyzysku w tym przemyśle do wyzysku w przemyśle odzieżowym, bo tutaj “same chcą”. Że przecież wiadomo, że w branży pornograficznej dochodzi do nadużyć, więc po co ludzie w to wchodzą, jedyna słuszna reakcja to trzymać się od niej jak najdalej. Do tego dużo odsyłania do pracy w markecie i, o dziwo, ostra krytyka tego, że bohaterka tekstu ma tatuaże (mamy XXI wiek!).

Najwyraźniej w ciasnych móżdżkach odbiorów nie pojawiła się myśl – naprawdę intensywnie sugerowana w tekście – że opisana patologia to coś “ekstra”, czego nie powinno w tej branży być.

Tymczasem autorka artykuły wyraźnie wskazuje przyczyny problemów adult performerek:

  • kopiowanie i rozpowszechnianie na darmowych portalach filmów z ich występami, przez co wytwórnie zarabiają mniej i nie mogą podnosić wynagrodzeń za sceny, co z kolei powoduje, że aktorki i aktorzy muszą ciężej harować i godzić się na więcej, żeby zdobyć godziwe wynagrodzenie. No i KTO NIGDY W ŻYCIU NIE OGLĄDAŁ PORNO Z PIRACKIEJ STRONY? Zanim nabędziemy świadomość konsumenta i zrozumiemy, że to my odpowiadamy za warunki…
    (A propos, wskazane w tekście stawki za klip mogą się wydawać wysokie, ale to nie jest praca, którą można wykonywać codziennie. Przykładowo ja kilka dni temu zaoferowałam klientowi głębokie gardło rodem z porno i teraz zwyczajnie nie dam rady wykonać kolejnego).
  • dumping, czyli osoby godzące się na jeszcze niższe wynagrodzenie i psujące rynek (to szerszy problem, sięgający głęboko w ekonomię danego państwa)
  • ogromna presja: na seksowną sylwetkę, na pracę po wiele godzin dziennie, na przesuwanie granic (żeby sprostać rosnącym z kolejnymi dekadami wymaganiom widza – nas)
  • problem z uzyskaniem ubezpieczenia zdrowotnego, bo trzeba je zdobywać i opłacać na własną rękę – jest drogo.
  • brak dostępu do takiej opieki medycznej i psychologicznej, gdzie będzie można otwarcie mówić o swojej pracy i nie spotka się z krytyką, odrzuceniem czy sugestią zmiany branży jako remedium na wszystkie kłopoty
  • odrzucenie i krytyka ze strony najbliższych, czyli (ponownie) stygmatyzacja
  • brak kontroli nad wytwórniami i bezsilność wobec doświadczanej przemocy i wyzysku
  • radzenie sobie z powyższymi problemami za pomocą używek.

Jak widać, rozwiązania są w sporej mierze proste. Płacić za wieczorne porno, odrzucić stygmatyzację pracownic i pracowników seksualnych, wyedukować specjalistów, kontrolować branżę (głosowanie portfelem przeciw patologiom byłoby niezłe na początek). Tyle wystarczyłoby, żeby takie sytuacje jak opisana w artykule zdarzały się znacznie rzadziej. Czyli odpowiedzialność za pornografię spoczywa w dużym stopniu na nas, konsumentach.

Ale po co czytać ze zrozumieniem, wystarczy – jak zawsze – poobwiniać i poszkalować ofiarę gwałtu… A po zmierzchu odpalić kolejny filmik na Porn Hubie czy innej stronie z pirackimi klipami.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *