Czy można kupić zgodę na seks?

wrz 14, 2022 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Przetrawiam ten temat ostatnio dość intensywnie. Wróciło moje libido. Zainteresowały mnie na nowo gry dla dorosłych, opowiadania erotyczne, no i oczywiście różne rzeczy, które mogę robić z moim chłopakiem.

Jednocześnie przypomniałam sobie, jak reagowali przeróżni panowie poznani przy innych okazjach, którym mówiłam, czym się zajmuję.

Jeden z nich się przeraził, że policzę mu za spacer, na którym właśnie byliśmy. To była najmilsza z nie-neutralnych reakcji.

Klasyką było „och, czyli z tobą mogę porozmawiać o seksualności! Ale super!!!”. Dopiero ostatnio włączyła mi się odmowa. Nie. Nie interesują mnie rozmowy z mężczyznami o seksie. Wiem, że ich to bardzo często podnieca.

Jeden z nich wprost mi powiedział, że ma teraz erekcję, chciałby mnie zerżnąć i cieszy się, że nie musi przede mną tego ukrywać. Rzyg. Gdy po kilku miesiącach odezwał się znowu i postawiłam mu granice, okazało się, że już nie mamy o czym rozmawiać. Najwyraźniej nadawałam się tylko do jednego typu pogawędek…

Inny pan, z gatunku „zaprzyjaźniony klient, a teraz porozmawiajmy o specjalnej ofercie dla przyjaciela”, też zerwał znajomość, gdy usłyszał (wkrótce po zakończeniu kariery), że sorki, mam chłopaka i nie życzę sobie słyszeć, że chciałby teraz ze mną leżeć i się przytulać, i serduszek też sobie nie życzę.

Trzeci typ zachowań to byli liczni znajomi z gatunku „tak, praca seksualna to praca, oczywiście”. Sekspozytywni lewicowcy. Klasyką było neutralne spotkanie towarzyskie, gdzie nagle słyszałam ofertę zakupu seksu. Tak jakby człowiek usłyszał, że mam na sprzedaż rolki i wyraził zapotrzebowanie. To byli ci, co nigdy nie negocjowali zniżek, bo szanowali, że z tego żyję.

Co to ma wspólnego ze zgodą? Otóż koncepcja „zgody” jest mglista. Dobra zgoda to ta, gdzie na daną sytuację zgadza się każda cząstka człowieka. Umysł, emocje, ciało. Jeśli się upiję, no to nie wyrażę świadomej zgody. Jeśli się bardzo podniecę fizycznie, to mogę nie myśleć trzeźwo. A jeśli zgodzę się racjonalnie, w odcięciu od ciała, bo mam rachunki do zapłacenia, a ten klient wydaje się być w porządku (czytaj: niegroźny), to może nawet się podniecę fizycznie, ale co z emocjami…? Czy będę się z tym czuła OK?

Kupna zgoda – to zgoda kulawa.

Klient może kupić to, że pomyślę „ok, zgadzam się”.

Klient może sprawić, że się fizycznie podniecę i spotkanie będzie przyjemne. (Choć równie dobrze mogę być pełna strachu, obrzydzenia i nienawiści, trudno powiedzieć, do kogo bardziej).

Ale czy zacznę go rzeczywiście pożądać?

Pożądania kupić się nie da. Pożądanie może być po prostu chęcią uprawiania seksu z kimkolwiek, bo ma się chcicę. Taka chcica może się przydać podczas płatnej sesji seksu. Ale wiele kobiet ma dość słabe aktywatory pożądania, za to silne hamulce (u mężczyzn raczej odwrotnie). No więc trzeba się troszkę napracować, żeby hamulce opadły, a aktywatory wyłapały seksualną sytuację. Zapewnić komfort, zbudować zaufanie, upewnić się, że kobieta jest zrelaksowana i w dobrym nastroju, być może czymś zaimponować lub zaintrygować…

Można to nazwać uwodzeniem.

Sztuka uwodzenia jest trudna. Trudniejsza niż wyjęcie portfela i złożenie oferty. Łatwo też coś zepsuć i wyjść na creepstera albo nachalnego uwodziciela, więc flirt ma coraz gorszą sławę. Dodatkowo kobiety, które bardzo potrzebują zaufać temu konkretnie partnerowi, żeby zaczęły mieć ochotę na seks z nim (hamulec działa mocno), są szufladkowane jako będące w spektrum aseksualności.

W takim kontekście kupowanie zgody wydaje się coraz bardziej legitne i bezpieczne. Jasna oferta. Jasna zgoda lub odmowa. Koniec tematu. I ewentualne korzyści dla obu stron, bo jedno zaliczyło, a drugie ma kasiorkę.

Niby wszystko gra, tylko że chyba jednak bardziej dla mężczyzn. Bo jednak seks, kiedy się NAPRAWDĘ czuje pożądanie, jest po prostu lepszy.

Poza tym pożądanie jest wredne (wystarczy zapoznać się z „Sandmanem”, żeby się przekonać!).

Jak się go nie szanuje i uprawia seks z innych powodów niż ochota na seks, to często w końcu robi dramę i idzie sobie precz.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *