Tekst jest komentarzem do TEGO postu (który nie chciał się zaembedować)
Komentarz pod postem jest fajny: za infekcje są odpowiedzialne drobnoustroje. Ale post to zakłamywanie rzeczywistości.
Większość escortek w najlepszym razie tylko wierzy w swoją wiedzę o zdrowiu intymnym, drogach przenoszenia, profilaktyce. Nawet jeśli mają rzetelną wiedzę, to niekoniecznie się badają, ponieważ mogą się za bardzo bać pozytywnych wyników, albo badają się tylko na to, co mogą sprawdzić anonimowo i za darmo. Ale zazwyczaj ich wiedza jest niekompletna, pełna mitów, zdezaktualizowana albo sfokusowana na HIV. Jakaś część pracuje pomimo świadomości dodatnich wyników, a na portalach z anonsami jest pełno ofert seksu klasycznego bez zabezpieczenia – w cenie lub za dopłatą.
Obligatoryjny seks oralny w gumce oznaczał kilka lat temu naprawdę MAŁO klientów i nie wiem, czy coś się zmieniło na lepsze. Moje dni wolne z okazji afty czy wyrwania ósemki (trzy tygodnie urlopu) pewnie nie były czymś superpowszechnym w branży. I wątpię, żeby dużo osób było świadomych, że z okazji seksu oralnego należy powstrzymać się przed myciem zębów. Zarówno przed, jak i po.
PrEP? Jeszcze rok temu nie był krzykiem mody tylko niezbyt zrozumiałym skrótem. Gdyby escortki naprawdę „jak najbardziej o siebie dbały”, każda z nich byłaby na PrEP. Ja nie byłam.
Serio, jakby większość escortek była z marszu tak bardzo wyedukowana seksualnie i zatroskana swoim i klientów maksymalnym bezpieczeństwem, to na outreachu nie zostawiałoby się w agencjach broszurek o zdrowiu intymnym, a SWP nie organizowałoby szkoleń z bezpieczniejszego seksu. I nie byłoby o tym wielu stron w Doświadczalniku.
Zwyczajnie nie byłoby zapotrzebowania.

0 komentarzy