Kontynuacja komentarza do poprzedniego postu
Mój chłopak jest umiarkowanym konserwatystą. Bardzo krytycznie patrzy na postępową lewicę. Choć gdyby żył w XIX wieku albo choćby przed II wojną, sam byłby gorącym zwolennikiem lewicy.
Kiedy poznałam jego poglądy po iluś spotkaniach, miałam duże wątpliwości, czy się z nim wiązać. Nadawaliśmy na tych samych falach, ale konserwatysta?! Jak mam budować przyszłość z konserwatystą?!
Finalnie ogromnie się cieszę, że go spotkałam, bo to z nim odkrywam, że mogę być szczęśliwa tu i teraz. Nauczyłam się, że nie musimy za wszelką cenę iść w realizację wszystkich potrzeb seksualnych, bo nasz związek opiera się na dużo mocniejszych fundamentach i jakimś systemie wartości. Że nie muszę zapierdalać, kiedy nie mam siły wstać z łóżka. Że mogę pobyć słabą kobietą pod jego opieką, ilekroć tego potrzebuję, mieć gorsze dni, zwijać się w kłębek, korzystać z jego pomocy finansowej itd.
Jego uszczęśliwia troszczenie się o mnie i motywuje do budowania kariery w wymarzonym zawodzie, a ja mam komfort, jakiego nigdy wcześniej nie doznałam.
Pochodzę z rodziny samotnych matek. Przede mną były co najmniej cztery pokolenia kobiet opuszczonych przez ojców swoich córek. Same wdowy i rozwódki. Z każdym kolejnym pokoleniem te kobiety stawały się coraz bardziej samowystarczalne i sfrustrowane jednocześnie, aż do poziomu skrajnej mizoandrii pod płaszczykiem radykalnego feminizmu i głębokiej depresji połączonej z uzależnieniami. Bo było aż tak źle.
Po czym nagle ja poznałam odpowiedzialnego, troskliwego mężczyznę z kręgosłupem moralnym i proszę… możemy mieć jednocześnie partnerstwo i stereotypowe role płciowe (elastycznie) i oboje się w tym rozwijamy w satysfakcjonujących nas kierunkach. Efektywniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Jest przewidywalny, godny zaufania, traktuje zobowiązania poważnie. W kryzysie przejmuje dowodzenie, co jest fajne, bo ja gorzej radzę sobie ze stresem. W razie zagrożenia odruchowo mnie chroni. Ma spójny, przemyślany system wartości zamiast podążać ślepo za tłumem, żeby dostać społeczną aprobatę. Kiedy trzeba zarobić więcej pieniędzy, bierze nadgodziny albo szuka lepiej płatnej pracy. Niemal nigdy się nie kłócimy, bo wszystkie ważne sprawy przegadujemy na spokojnie i znajdujemy dobre dla nas rozwiązania.
Okazało się, że budowanie przyszłości z umiarkowanym konserwatystą ma mnóstwo zalet.

0 komentarzy