Gdybym miała ojca jak mój chłopak…

lis 15, 2021 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Wyrzyganie z siebie we wrześniu części bólów i smutków związanych ze sprzedawaniem seksu okazało się bardzo pomocne.

Po pierwsze, wreszcie zaczynam przejawiać jakąkolwiek inicjatywę w seksie i praktycznie przestałam mieć flashbacki ze spotkań z klientami w trakcie stosunków z chłopakiem. Nawet podczas seksu oralnego. Ostatnio przeglądałam zabawki erotyczne na stronie internetowej! A – i zaczęłam spontanicznie, bez zmuszania się, mówić i okazywać, co mi się nie podoba. Bez „bo jemu będzie przykro”.

Ponad dwa lata po zaprzestaniu tej działalności i ponad rok po rozpoczęciu terapii traum…

Po drugie, zaczęłam patrzeć krytycznie na mojego ojca. Dotarło do mnie, że jest żałosnym typem w stylu wielu klientów. Pojawiał się na chwilę w moim życiu, kiedy chciał się poczuć lepiej, dawał jakiś prezent, poświęcał skrawki uwagi i wyparowywał znowu. Dorosłe kobiety podrywa na swoją karierę i erudycję, a potem je zdradza z kolejnymi. Nie ma NICZEGO głębszego do zaoferowania jako mężczyzna.

Prawdopodobnie gdybym miała ojca tak udanego jak mój chłopak, nigdy nie pomyślałabym pozytywnie o sprzedaży seksu, bo krytyczne spojrzenie na ten typ człowieka niszczy całą przyjemność ze spotkań.

Nie kręciłyby mnie też otwarte związki, bo mój chłopak ma mocny kręgosłup moralny i wbrew moim założeniom o naturze mężczyzn nie jest zainteresowany kochankami. Proponowałam mu otwarcie związku. Odmawiał. W końcu dotarło do mnie, że sama wolałabym obustronną monogamię i idea otwartych związków wzięła się u mnie jako reakcja na doświadczanie zdrady w kolejnych kilku związkach i wniosek, że (nie tylko) mężczyźni są tacy, jak mój ojciec. Reszta to tylko racjonalizacje…

Jakiś czas temu widziałam przejmująco smutny post kobiety, która wpadła w pułapkę bycia wyzwoloną na siłę i przejmowała się, że z jakiegoś powodu nie umie się na coś zgodzić… a przecież nie ma już nic innego do zaoferowania swojemu partnerowi. Mam nadzieję, że finalnie zadbała o swoje granice i że okazało się to transformujące dla jej związku.

W moim związku to chłopak dbał o moje granice i sprawdzał, czy na pewno tego chcę. Bo ja, kierowana tymi samymi zapewne motywami to tamta kobieta, upierałam się, że chcę wszystkiego, co zatrzyma go przy mnie. Tak jakby seks był czymś najważniejszym w związku.

Bardzo, bardzo długo docierało do mnie, że w stałym związku nie chodzi o atrakcyjny seks, tylko o seks z tą właśnie wybraną osobą.

Czuję się jedną wielką kliszą.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *