Przyjemnie jest odwiedzić na tydzień milionera i dowiedzieć się, jak żyje. Przyjemnie jest być traktowaną jak wcielenie bogini pożądania. Przyjemnie jest oglądać luksusowe wnętrza i zamawiać owoce morza i drogie drinki bez patrzenia na cenę. Przyjemnie jest mieć dużo udanego seksu i dużo wolnego czasu.
„Ja też tak chcę”.
Ale to wierzchołek góry lodowej.
Pod powierzchnią mamy często narastający z czasem brak możliwości podjęcia bardziej pospolitej pracy i doświadczanie stygmatyzacji. Mnóstwo niezwykle seksistowskich, wstrętnych komentarzy i wiadomości: niekoniecznie od klientów, częściej od ludzi, którzy chcieliby być klientami, ale ich nie stać. Czucie się jak klacz na targu – a masz ciasną cipkę? a jakie cycuszki, jędrne? w jakim rozmiarze? – i wybór pomiędzy znoszeniem tego z uśmiechem a odstraszeniem potencjalnego klienta. Wieczne zagrożenie przemocą i wieczne, nieskończenie wyczerpujące stawianie granic, że ej, ale to nie jest fajne, przestań. Godzenie się na seks z ludźmi, którzy cię odrzucają. Stała czujność podczas fizycznie fajnego seksu, bo może jednak klientowi odwali. Pseudozaprzyjaźnieni klienci, którzy zwykle okazują się najgorsi, bo zaprzyjaźnili się po to, żeby mieć w przyszłości darmowy seks na żądanie.
Z jednej strony kobiety najczęściej nie lubią czuć się kawałem mięsa do ruchania. Ani ozdobą przy męskim ego. W codziennym feministycznym życiu to nam po prostu uwłacza.
Z drugiej, tak bardzo obudowują to w godną, satysfakcjonującą pracę.
Mój wieloletni czytelnik pisze w komentarzach „skorzystać z escort” i „możesz pracować więcej, przecież mało który penis jest tak duży, że będziesz mieć otarcia” i „przecież część nie chce seksu, chce tylko rozmawiać”. Porównuje kobiety pracujące na niższych stawkach do używanych rowerów i oczywiście ma narrację „sprzedawanie siebie”. Wycenia wartość towarzystwa kobiety JEDYNIE pod względem jej atrakcyjności fizycznej.
Na pewno chcesz być tak widziana? I tak traktowana? Chciałabyś być czyimś rowerem albo Mercedesem do wynajęcia i skorzystania? Użerać się z ludźmi, którzy twierdzą, że jak nie chcą seksu, to chcą zniżki, bo przecież robią ci przysługę, że ci coś zapłacą? Chcesz tolerować przez lata to, że Twoja wartość = Twoje zadbane, jędrne ciało?
Bo właśnie takie rzeczy – oraz dużo gorsze – są pod powierzchnią lajfstajlu do pozazdroszczenia, jeśli dochodzisz do niego poprzez pracę seksualną.

0 komentarzy