Jeden z komentarzy pod wpisem o rechocie Leppera natchnął mnie do uruchomienia excela i wprowadzenia danych z mojego najlepszego roku w pracy seksualnej.
Zarobiłam wtedy około 100 000 zł w skali roku przy mniej więcej 3 000 zł kosztów miesięcznych (wynajem miejsca do pracy + wygląd + pozyskiwanie klientów + napoje).
Przy nieopodatkowaniu escortingu na rękę miałam z tego 64 000 zł rocznego dochodu. Czyli 5 333 zł miesięcznie na czynsz za prawdziwe mieszkanie, jedzenie, zdrowie itd.
Załóżmy, że escorting zostaje uznany za prawdziwą pracę, a ja dalej jestem na rynku i nie pracuję w agencji, tylko na własną rękę. Mam JDG, rozliczam się na podatku liniowym 19%. Przychody i koszty dla przejrzystości obliczeń zostawiam takie same. (W rzeczywistości koszty są zawsze wyższe). Zakładam też, że usługi seksualne są zwolnione z podatku VAT. Lecimy optymizmem.
Rok 2021:
Na podatek dochodowy przeznaczam 6 115 zł.
Na pełen ZUS – 11 053 zł.
Na składkę zdrowotną – 4,582 zł.
Suma obciążeń wynosi 21 750 zł. Tyle płacę w skali roku za to, że moja praca jest legalna.
Netto zostaje mi – 42 250 zł. Czyli 3 521 zł miesięcznie na życie.
W 2022 roku wchodzi Polski Ład – to kilkaset złotych mniej miesięcznie. Nagle zarabiam około 3 300 zł netto. Około 60 000 zł poszło na to, żebym miała te 3 300 zł w kieszeni.
***
AHA! Wszystko to przy założeniu, że przy moim profilu działalności jestem zwolniona z podatku VAT.
Nie znam się na VAT, więc mogę tylko założyć przy wprowadzaniu danych do kalkulatora, że gdyby ovatować konsekwentnie wszystkie przychody i wszystkie koszty stawką 23%, zeszłabym do około 2 500 – 2 700 zł na rękę miesięcznie. To jest ten korzystniejszy wariant, bo nieovatowane koszty pomniejszyłyby tę kwotę.
***
Wpada mi do głowy, że agencja z rozliczeniem 50/50 wychodziła korzystniej. To może pójdę do agencji? Ale… oni też płacą teraz za prowadzenie legalnej działalności – z tego, co dla nich zarobiłyśmy z koleżankami.
50% ceny dla klienta do kieszeni pracownika? Fajnie by było.

0 komentarzy