Zatem mam za sobą rozmowę z kolegą, który pomógł mi skonfigurować stronę tak, żeby wszystko działało i czuję jak dopada mnie kryzys. Bo przecież nikt z mojej pierwszej agencji by na taką stronę nie wszedł, a jeśli nawet, to nic by nie przeczytał, bo teksty są za trudne i nieprzydatne. Większość nie potrafiła się posługiwać komputerem, dwie były z Ukrainy i znały polski tylko ze słuchu, przy czym jedna nie za bardzo umiała wstukać zdanie w swoim języku do Google Translate. Pomoc, którą nieśli wolontariusze ze Stacji, dziewczyny sprowadzały do darmowych gumek i okazji do wygadania się osobie z zewnątrz, co nowego w agencji. Ulotek o STI i HIV w ogóle nie brały do rąk.
Nie znam tego środowiska. Jestem inteligentna i ambitna, traktuję usługi seksualne jako trampolinę do sukcesu i jeszcze się w tym realizuję. Mam stawki powyżej przeciętnej, podczas gdy na Odlotach można znaleźć dziewczyny pracujące za 1/3 tego, co ja uważam za przeciętną stawkę. Pewnie są i tańsze, ale ogłoszenie na Odlotach na miesiąc kosztuje 200 zł i niektórych na pewno nie stać, żeby się na nich reklamować.
Muszę się poważnie zastanowić, dla kogo ten portal ma być. Wyważyć jakąś średnią. Żeby to nie było miejsce dla garstki ludzi, ale też żeby w ogóle do kogoś trafiało. Bo jakbym pisała do A., która pracowała, żeby pić… to tak jakbym pisała do nikogo.
Jakieś pomysły?

Cześć,
Dopiero stworzyłaś to miejsce, a właściwie ciągle ono powstaje, więc chyba za wcześnie na kryzys.
Moim zdaniem to dobry kierunek, przemyślenie do kogo ma trafić ten portal. Jak sama piszesz dla Ciebie praca seksualna to odskocznia do sukcesu, dla innej kobiety alkohol. Ciekawe czy w ogóle da się pogodzić obydwa podejścia i stworzyć miejsce dla wszystkich.
A jeśli nawet nic by z tego nie wyszło to; analiza co poszło nie tak, wyciągasz wnioski i jeszcze raz … aż do sukcesu.
Głowa do góry, będzie dobrze 🙂