Przetrwałam. Spotkanie seksworkerów

mar 5, 2017 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Było mniej przerażająco, niż przypuszczał mój biedny żołądek, i mniej więcej tak, jak spodziewał się mój racjonalny umysł. Spełniło się nawet moje przypuszczenie, że będą tam ludzie, z którymi się już znam z innych miejsc. Nie spodziewałam się natomiast, że będą tam moi czytelnicy! Aaa!

Mam wrażenie, że właśnie zainicjował się ruch seksworkerów w Polsce.

Zgrzytem była obecność ciekawskich, którzy oczywiście deklarowali, że rozważają wejście do branży, ale nie wyglądali na zdecydowanych. Ciekawe, że niektórzy umieją być zainteresowanymi, prawie zdecydowanymi, w sposób niebudzący zastrzeżeń, a inni zachowują się tak, że w człowieku się wszystko jeży i mówi „o nie, ja się przy tym gościu nie otworzę, niech on sobie idzie precz!”. Grupa spontanicznie rozstrzygnęła, kto należy do której grupy.

Zaznaczyła się jeszcze jedna ciekawa linia podziału – na osoby, które mają bezpośredni kontakt z klientem, i osoby pracujące z kamerą. Specyfika pracy i doświadczeń okazała się zupełnie inna.

Podczas warsztatów z samoobrony przećwiczyłam różne zachowania związane z zagrożeniami fizycznymi, ale część mówiona… cóż, radzę sobie. Praktycznie nie miewam już trudnych sytuacji. Negocjacje? Granice? Mam dopracowane ogłoszenie, mam uporządkowane „to robię, tego nie robię” i ciężko mnie czymś zaskoczyć, czuję się pewnie ze swoimi umiejętnościami i mam pozytywne nastawienie do klienta. Nie wzięłam zatem udziału w scenkach, a raczej brałam udział, ale jako trudny klient.

Dowiedziałam się dzisiaj, że odczuwam potrzebę zaistnienia w Polsce warsztatów dla seksworkerów, prowadzonych przez osoby z branży. Bo tego, co dzisiaj umiem i co sprawiało, że uśmiechałam się, słuchając o początkach innych, uczyłam się długo. Szantaż, gwałt, przesuwanie granic, zaskakujące sytuacje, wypalenie – wszystkiego doświadczyłam na własnej skórze. Mogłoby być łatwiej. Innym. Albo mnie, gdybym chciała poszerzyć ofertę.

A tak w ogóle, to niechciej powoli ustępuje – spotkałabym się z kimś nowym. Odkryłam też, że nawet w fazie niechcieja generalnie lubię swoją pracę. Darzę ją ciepłymi uczuciami – po prostu nie zawsze chce mi się akurat to robić. Sprawianie innym przyjemności, dawanie ciepła i zrozumienia – wiąże się z tym wiele pozytywnej energii. Opanowanie warsztatu niemalże na ślepo (nie licząc treningu w agencji) jest ciężkie, ale teraz osiągnęłam już pewien stopień biegłości i z pewnością jeszcze kilka lat popracuję w ten sposób.

Złości mnie tylko, że gdybym chciała teraz na przykład założyć w kilka osób studio, w ramach którego urządzałabym treningi dla nowych, coś w rodzaju mentoringu, ale także normalnie świadczyłabym usługi seksualne – nie sama, z kimś – to złamałabym prawo. A jeśli nie ja, to ktoś inny. Na przykład osoba świadomie wynajmująca nam lokal. Kryminalizacja osób trzecich skutecznie ogranicza możliwości…

…ale na szczęście wciąż mamy przestrzeń w Internecie. Możemy się dzielić wiedzą i doświadczeniami za darmo na łamach portalu. Nie zarobimy tym na chleb, jednak to zawsze coś.

Tak więc wchodźcie na sexwork.info, dzielcie się doświadczeniami, nawiązujcie kontakty :).

Aha, jeśli ta notka jest nieskładna, to wiedzcie, że pisałam ją w nocy, na wpół śpiąc, i bardzo ograniczało mnie to, że się umówiliśmy, że nie będziemy opowiadać innym o tym, co się wydarzyło na warsztatach i panelu.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *