Spędziłam cudowne trzy dni pełne wrażeń. Trzy fantastyczne wieczorne spotkania z mężczyznami (każdy inny, wszyscy przesympatyczni, bardzo inteligentni, kulturalni, seksowni), wielki shopping (kwestię świątecznych zakupów mam już z głowy, dopieściłam swoją kobiecość w każdy możliwy sposób) i rewelacyjny czas w pracy w ciągu dnia.
Dzisiaj domowy relaks, sprzątanie, książka, film i czas na freelancing, a wieczorem – szkoła.
Ach. Ten rok kończy się… dobrze. Po prostu dobrze. Jestem szczęśliwa, spełniona, pełna optymizmu co do nadchodzących miesięcy, wolna od wielu zmartwień.
Co najmniej w połowie zawdzięczam to swojej pracy.
Bo wiecie, prostytucja zawsze niszczy kobiety, upokarza je i wpędza w depresję…
A w ogóle to dzisiaj dowiedziałam się, że niedługo, zaraz po Nowym Roku, przyjeżdża do Polski jeden z moich ulubionych partnerów seksualnych! Nie mogę się doczekać!

0 komentarzy