Kilka dni pracy niezależnie, z zaznaczeniem, że ogłoszenie jest całkowicie prywatne. (O powodach zmiany opowiem kiedy indziej, być może).
Koszty bycia niezależną
Miało być pięknie, miało być różowo. Pracujące niezależnie dziewczyny akcentowały, że w ten sposób mogę zarobić majątek, że dzwonią ludzie z zupełnie innej półki.
Oczywiście kolejny raz okazało się to nie do końca prawdą.
Ponieważ nie mam jeszcze swojego mieszkania, koszmarkiem jest zorganizowanie miejscówki. Bo wyobraźcie sobie, że jest późne sobotnie popołudnie, stolica, lato, a tu człowiek pisze, że chciałby się spotkać już zaraz, za kilka godzin. I zapłacić za lokum jak najmniej (a najlepiej żebym to ja zapłaciła).
– Znalazłaś?
– Jeszcze nie.
– Już znalazłaś?
– Nie, jeszcze nie.
W końcu znalazłam. Tani hotel, rezerwacja za pomocą karty płatniczej, jeśli anuluję do 18, to wszystko będzie dobrze. Spotkanie pewne na 200%, nie, 300%. Wszystko ustalone, kończymy korespondencję, zostaje tylko do jechanie na miejsce.
O 17.45 klient się odzywa, że jednak nie, to nadal jest za dużo, on by chciał gdzieś indziej, a jak się nie uda, to wcale nie chce.
Na szczęście dodzwoniłam się na infolinię przed 18 i nie straciłam pieniędzy. Jakby rozmyślił się o 17.58, to bym mu wydłubała serce tępą łyżeczką.
*
Drugi problem, też finansowy, to zniżki. Jak klient widzi dziewczynę z agencji, 200 zł za godzinę, to nie proponuje spotkania za 75 zł i nie dzwoni. Ale bądź tu prywatna, to możesz mieć pewność, że gdzieś pod koniec umawiania się padnie pytanie „a może jednak spotkamy się za 55% ustalonej kwoty?”. To pytanie pada nawet dwa razy dziennie!
Cholerni naciągacze, którym się wydaje, że jak dziewczyna idzie im na rękę i ma opcję kilkugodzinną w niższej cenie, to jedna godzina będzie kosztowała grosze.
*
I wreszcie trzecia sprawa – zaprzyjaźnianie się. Facetom się roi, że płacą za seks. Więc się umawiają, umawiają, a potem chcą się zaprzyjaźnić. A może byśmy się tak spotkali zapoznawczo? A skoro zapoznawczo, to może pójdziemy razem potańczyć? Albo może ze mną poesemesujesz, bo mi się nudzi? O, pofantazjujemy sobie razem, ja się spuszczę…
Ludzie, nauczcie się, dziewczynie do towarzystwa płacicie za czas. Nie za seks. CZAS. A zgadnijcie, czym jest esemesowanie? Otóż to właśnie, spędzaniem ze mną czasu. Za darmo.
Nie chcę być cyniczną dziwką, ale cholera, to jak z ShowUpem – chyba się nie da inaczej. I albo jesteś profesjonalna i masz bardzo sztywne zasady, a każdego, kto chce je przekroczyć, ozięble spławiasz, albo doinwestowujesz do biznesu na każdym kroku.
Dramat. Pozostaje mi mieć nadzieję, że z czasem nabiorę biegłości…
Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.
Zamów moją książkę
Zamów moją książkę
Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.
Święta Ladacznica
Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.
Przekaz kulturowy jest taki że Wy jesteście w sporej mierze pokrzywdzone. Takim zachowaniem przynajmniej częściowo wcielamy się w rolę rycerza wybawiającego z opresji. I kończymy z światopoglądowym Kernel Panic!