Co się robi w agencji towarzyskiej, kiedy nikt nie dzwoni…

lut 24, 2015 | Praca seksualna od środka | 1 komentarz

Załączyłam do wpisu powyższy obrazek i usłyszałam koło siebie ziewnięcie, a potem „kurwa, nic się nie dzieje”. Ot, wyczucie czasu.
Telefony milczą.
Klienci, jeśli dzwonią, to pechowo do dziewczyn, które już wyszły, zmęczone czekaniem aż ktoś zadzwoni, albo jeszcze nie przyszły, bo odsypiały wczorajszą pracę do późna.
Siedzimy.
Nic się nie dzieje.
Nuda…
Albo i nie.
Jak przystało na dziewczynkę z ambicjami, przyjeżdżam do pracy przygotowana. Bo wiecie, jeżeli nie ma klientów, to siedzimy sobie w dużym pokoju całym stadkiem (czasami zgodnie z najlepszymi międzynarodowymi tradycjami impreza przenosi się do kuchni) i oglądamy opery mydlane oraz inne programy dla niewykształconych mieszkańców małych miejscowości.
Przetrwałam tak dwa pierwsze dni (męcząc się przeokrutnie), a potem przyniosłam Kindle’a, tablet i słuchawki. Ach, i książkę do nauki angielskiego.
Koleżanki narzekają, że nic się nie dzieje, przełączają program, bawią się z lokalową maskotką (kotem perskim), jedzą, piją, lulki palą…
Ja na brak zajęć nie narzekam. Poduczyłam się angielskiego, obejrzałam premierowy odcinek „Better Call Saul” i odpisałam na maile. Tak jakbym nie wychodziła z domu.
(Wspominałam, że jestem nerd girl, prawda?).
Zaraz pójdę poprawiać makijaż, bo dzwonił jakiś niezdecydowany, podobno będzie za pół godziny. A nuż coś jednak dzisiaj zarobię…?

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

1 komentarz

  1. Libertyn

    Dziwne że nikt nie wpadł na pomysł zaopatrzenia lokalu w planszówki. Swoją drogą mogłoby być ciekawie gdyby spotkanie z klientem miało czynnik randomizacji. Powiedzmy że byłaby to partyjka szachów. I zależnie od tego kto by wygrał zmieniałby się charakter spotkania. Ty wygrywasz- przejmujesz rolę osoby dominującej, on wygrywa – ulegasz

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *