Anons głosi „zgwałć mnie w drzwiach”, a kobieta?

maj 18, 2022 | BDSM | 0 komentarzy

Sporo klientów opowiadało mi historie swoich doświadczeń z innymi pracownicami seksualnymi. Czasami w ramach ciekawostek, często porównań, niekiedy mieli rozterki albo kaca moralnego.

Jedna z historii zaspokoiła w smutny sposób moją ciekawość odnośnie konkurencyjnych ogłoszeń. Otóż kiedy oferowałam BDSM jako uległa, sprawdziłam ogłoszenia innych komercyjnych uległych z Warszawy. Nie było ich dużo. Dominował ton „jestem suką, nie okazuj mi szacunku, zgwałć mnie w drzwiach”. Ta ostatnia fraza – to cytat z kilku takich anonsów.

Moje ogłoszenie było bardzo konserwatywne, skierowane do rasowych kinksterów. Oferuję to i to, a tego i tego nie. Mam takie i takie zabawki. Prywatnie mam Mastera. Czy jakoś tak.

Intrygowało mnie to „zgwałć mnie w drzwiach” bardzo. Ktoś. To. Lubi?

Jeden z klientów opowiedział mi historię, jak to odwiedził panią z takim ogłoszeniem. Usiedli na kanapie. Zaczęli rozmowę. Zapytał o BDSM. I dziewczyna z miejsca zmarniała, zamknęła się w sobie, było widać, że się boi – ale zaczęła wyciągać pejcze itd.

Klient był sadystą. Strach kobiet bardzo go podniecał. Ale to miał być strach konsensualny. W TRAKCIE ZABAWY, nie kiedy rozmowa schodzi na jej temat. I w ramach preferencji i granic kobiety.

Wyraźnie było widać, że czego by ta kobieta nie powiedziała, w ramach jej preferencji nie było miejsca na BDSM.

Więc go nie było. Kobieta schowała zabawki z powrotem, a klient przyjechał do mnie.

Szkopuł w tym, że nawet moje ogłoszenie przyciągało co jakiś czas predatorów, a tamto musiało być dla nich dużo bardziej atrakcyjne.

Nie wiem, co ta kobieta przeżyła, ale na 100% jej strach był uzasadniony.

Tylko że. Ona to miała w ofercie. Klient płacił.

Mało który klient serio chce wyjść poza schemat „przyjechałem, zapłaciłem, należy mi się to, co było ustalone”. Nawet z tych „miłych” („jestem miłym mężczyzną, żadnych zboczeń”) spadają często maski, kiedy odbiera im się dostęp do usługi, na którą się napalili. A niektórzy wprost mówią „masz to w ogłoszeniu, więc ma to być”. Czasami ściemniając. I próbują wymuszać realizację – perswazją, a nawet siłą.

Promuje się teraz podejście, że jak klient zapłaci, to jest OK. Kupił zgodę. Jak nie zapłaci albo ukradnie pieniądze – gwałt. Ale jeśli pieniądze zostaną u kobiety, to wszystko jest zwykle OK. Co najwyżej klient „przekroczy granice ustaleń”, jak ten od pobicia cytowanej ostatnio pracownicy. No, może „wymusi usługę x”.

A tu mamy kobietę, która okazuje strach, kiedy rozmowa schodzi na rzeczy, które ma w usłudze. „Zgwałć mnie w drzwiach”, zaprasza. Może napisała to sama, może napisał to ktoś, komu podlega i oddaje 50% zarobków. Klient tego nie wie, ale…

Większość nie powie „schowaj te zabawki”. Większość skorzysta z zaoferowanej usługi i zapłaci (z góry). Wyjdą. I wszystko będzie OK.

Podobno.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *