I nie, nie jest to dyskryminacja pracownic seksualnych. To ochrona własnej energii.
Aktualnie w sieci trendują profile młodych kobiet (często z imieniem i nazwiskiem), na których pojawiają się baity – przynęty na użytkowników. Profile – niekoniecznie autentyczne konta kobiet, czasami to boty albo mężczyźni próbujący sprzedać kradziony content – próbują wzbudzić zaangażowanie poprzez pisanie kontrowersyjnych rzeczy, które skłonią innych do zostawienia komentarza. Angażujesz się w dyskusję? Podbijasz widoczność profilu. A stąd już tylko dwa kroki do kliknięcia w link prowadzący do sprzedaży materiałów erotycznych albo spotkań.
Bardzo lubię dyskutować, ale nie znoszę, kiedy ktoś próbuje mnie złapać na prowokację. Te profile – osób, a może botów – nigdy nie wchodzą w dialog, nie budują relacji z odbiorcami, nie zabiegają o fanów w danym medium. Po prostu generują sobie ruch kosztem użytkowników, którzy w ogóle nie są zainteresowani ofertą i zupełnie niepotrzebnie angażują się w spór. W ich obecności online chodzi tylko o przechwycenie użytkownika, który ma dołączyć do grupy na Telegramie czy WhatsAppie i tam być obiektem działań marketingowych. Dzięki, nie jestem zainteresowana.
Czy to działa? Oczywiście nie sprawdzałam, ale ponieważ jest to plaga w socialach, to raczej tak. Przynajmniej dla niektórych kont. Na pewno skutecznie zwraca uwagę.
Czy jest fajne? Nie, w ogóle nie. Dla mnie to kolejna nachalna reklama w feedzie, tylko gorsza niż animowane filmiki czy psychotesty, które obiecują Ci wynik, a kończy się zapisaniem na newsletter sprzedażowy jakiejś cud.aplikacji.
Cieszę się, że się na to nie załapałam. Zresztą ja prawie nigdy, poza samymi początkami, nie angażowałam się w porno-content. Miałam kilka eleganckich zdjęć i kilka estetycznych aktów, które ilustrowały ogłoszenie i służyły mi do pozyskiwania klientów. Bez twarzy, bo chroniłam swoją prywatność. Jakbym miała wygwizdane na bycie rozpoznawaną na ulicy jako escortka, aktorka porno czy camgirl, to z pewnością zarobiłabym dużo więcej – bo z twarzą generalnie zarabia się więcej – ale być może cena tych dochodów też byłaby znacznie wyższa. Nie chciałam tego sprawdzać.


0 komentarzy