Czy jesteś nimfomanką?

lip 12, 2016 | Praca seksualna od środka | 2 Komentarze

To jedno z tych pytań, które słyszę regularnie… Mężczyzn to wydaje się fascynować i myślę sobie, że to dla nich rodzaj fetyszu.
Najczęściej uśmiecham się i odpowiadam, że pewnie tak, bo nie chcę klientowi serwować niepotrzebnego mu wykładu, ale weźcie sobie kiedyś wrzućcie nimfomanię w Google i zobaczcie w jakim tonie mądre źródła wypowiadają się o tym, co tak naprawdę oznacza kobietę, która lubi seks.
Albo nie, wkleję wam.
Istnieje wiele zaburzeń seksualnych, ale najbardziej popularnym (głównie dzięki filmom) jest hiperseksualizm. W przypadku kobiet zaburzenie to najczęściej jest nazywane nimfomanią, a u mężczyzn satyryzmem. Najprościej można to zdefiniować jako nadmierną, nienasyconą potrzebę aktywności seksualnej. Jak każde uzależnienie, hiperseksualność jest również wyniszczająca i pociągająca za sobą wiele niebezpieczeństw jak np. choroby weneryczne. 
Spotykam się średnio co dwa, trzy dni. Oznacza to kilkanaście stosunków w miesiącu. Dużo? Mało? Polacy zazwyczaj kochają się ponoć nieco częściej niż raz w tygodniu, więc myślę, że mieszczę się w aktywnej seksualnie normie (statystykę zaniżają przecież ludzie w ogóle niemający partnerów).
Zazwyczaj uprawiam seks z przyjemnością i zazwyczaj jestem podniecona, ale nie aż do ślinotoku. Czyli chyba znowu w normie.
Odkąd mam tę pracę i regularny seks, praktycznie zarzuciłam masturbację aż do orgazmu – dość często pieszczę swoje ciało, ale dla przyjemności, a nie dla rozładowania seksualnego. Zresztą ta moja masturbacja była dosyć kompulsywna: porno i kilka, kilkanaście minut stymulowania łechtaczki. Nic zawrotnego.
Różnica pomiędzy mną a przeciętną kobietą, pomijając oczywiście ilość partnerów seksualnych, polega więc głównie na tym, że jestem otwarta na eksperymenty. Masaż? Jasne. Seks w trójkącie? Lubię, czemu nie. Wycieczka do klubu dla swingersów? Idziemy, bawmy się! Trampling? Brzmi fajnie, mogę po tobie podeptać. Głębokie gardło? Oferuję, czemu miałabym nie oferować. Łaskotki? Zaryzykuję, najwyżej mi się nie spodoba. Gra towarzyska? Czemu nie. Żadnych ekstremów, normalna różnorodność…
„Czy masz nadmierną, nienasyconą i wyniszczającą potrzebę aktywności seksualnej?”
Kobiety naprawdę potrzebują seksualnej rewolucji, skoro moje „lubię różnorodność w seksie” aż tak odstaje od normy.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

2 komentarze

  1. Libertyn

    Nimfomanka by się do Twej branży wbrew pozorom nie nadawała. Przez swoją przypadłość mogłaby być dość łatwo zmanipulowana do skrajnego obniżenia ceny swych usług. A co za tym idzie ni byłaby w stanie ekonomicznie się wybić poza pewien pułap

    Odpowiedz
    • Zdzisław Śmietana

      Sugerujesz, że kobieta, która lubi seks ponad normę nie może pracować jako dziwka, bo ostatecznie to ona musiałaby płacić klientom, gdyż przyjemność z seksu byłaby ważniejsza niż ekonomiczna gratyfikacja? Ciekawa teoria. 😉

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *