Fetysze to nie zdrada, czyli nie podrywaj mnie, proszę

sie 21, 2019 | Relacje damsko-męskie | 0 komentarzy

Regularnie dostaję wiadomości od Dominujących, z którymi nie miałam wcześniej żadnych interakcji, a którzy mimo to chcieliby mnie poznać. Z początku byłam naiwna i myślałam, że szukają przyjaciół. Potem zorientowałam się, że w zasadzie zawsze chodzi o podryw. No i to jest totalna strata czasu… ich i mojego.

(Nie mam takich wiadomości od Domin ani od uległych, za wyjątkiem jednej transki, która nie wiem czego chciała. Kobiety oraz ulegli mężczyźni zwykle piszą do mnie z konkretem i przeważnie już się skądś znamy – przynajmniej jednostronnie).

Długo głowiłam się, czemu do mnie piszą, skoro:

  • mam zaznaczone „owned and collared”
  • napisałam (boldem), że nie szukam Dominującego
  • nie zaznaczyłam odpowiednich opcji w liście „szukam”
  • część z nich jednak czyta mój profil, więc miała okazję się z tym wszystkim powyżej zapoznać
    (jeden z rozbrajającą szczerością napisał, że jest mężczyzną, więc zareagował na zdjęcie, a tekst sobie darował)

W końcu dzisiaj odkryłam Prawdę.

Zapytałam mianowicie podrywającego mnie pana (dla odmiany switcha) dlaczego właściwie ignorował tak uporczywie to, że jestem zajęta i czemu regularnie dostaję zaproszenia na „kinky sex” od Dominujących – niech mi to wyjaśni, bo nie rozumiem.
Pan w odpowiedzi zaczął mi wyjaśniać, że on nie chce seksu.
Z początku myślałam, że odpowiada nie na temat, ale w końcu przekaz do mnie dotarł: aktywności fetyszowe dla niektórych to w ogóle nie jest seks.
A skoro tak, to nie jest to też zdrada.
No niby o tym słyszałam…

Dodatkowo zorientowałam się, że skoro do kogoś należę, to znaczy tylko tyle, że jestem tru uległą, czytaj: warto się postarać, bo mamy zgodne preferencje.
Dramat.

Zasadniczo doskonale rozumiem, że każdy ma inne potrzeby, inny system wartości, inne przekonania etc., skąd wynika mnóstwo nieporozumień. Takich jak „WTF, dlaczego oni piszą do czyjejś uległej”. No piszą, bo są różne czyjeś uległe i czasem się uda i wszyscy będą happy.
Chyba.

U mnie to wygląda tak:

  • Jestem poliamoryczna, co u mnie konkretnie oznacza, że mogę darzyć uczuciem więcej niż jedną osobę (oraz nie wymagam wyłączności), ALE to muszą być totalnie różni ludzie. A skoro Ernyks jest moim Panem, to inni Dominujący mnie nie kręcą. Zresztą związek romantyczny mam tylko z nim, reszta to przyjaźnie (słyszeliście o filianizmie?).
  • Nie chcę nikogo nowego: mam trzech bliskich mężczyzn w moim życiu oraz czasami miga na horyzoncie czwarty, dawny kochanek. To mi w zupełności wystarcza, a poza tym nie chcę destabilizować mojej konstelacji. I tak jest to ciągłe balansowanie, jak zwykle – żeby nikt nie poczuł się zaniedbany.
  • Prywatne spotkania na luźny seks / luźne kinki mnie nie interesują. Jestem demiseksualna (czyt. seks interesuje mnie, jak pojawią się jakieś uczucia – dość powszechne wśród kobiet) i zazwyczaj wieczorem wolę poczytać książkę. Poderwanie mnie to mnóstwo roboty – trzeba się zaprzyjaźnić, związać na imprezie, wymyślić fajne rozrywki…
    (Spotkania komercyjne to zupełnie inna para kaloszy – motywacja jest jakby inna. Ale z ludźmi z Fetlife się nie umawiam komercyjnie z zasady).
  • A poza tym jak się chce umówić z czyjąś własnością, to naprawdę wypadałoby zapytać o pozwolenie Właściciela, na co nie wpadł chyba jeszcze żaden zainteresowany mną mężczyzna. Mimo że to chyba podstawy kinkowego savoir-vivre. Przynajmniej wśród moich znajomych. (Chociaż ma to pewien plus: Ernyks ma święty spokój, a ja rozrywkę).
  • Inna sprawa, że Ernyks i tak by się pewnie nie zgodził 🙂

Ale ja tak sobie mogę pisać i pisać, a za kilka dni przyjdzie kolejna wiadomość od pana z pustym profilem, któremu wydaje się, że jak jakaś kobieta ma tu profil, to znaczy, że jest dostępna i zainteresowana spotkaniem akurat z nim…

Bo wiecie, Fetlife to wszakże portal randkowy, li i jedynie.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *