Wyrzyganie z siebie we wrześniu części bólów i smutków związanych ze sprzedawaniem seksu okazało się bardzo pomocne.
Po pierwsze, wreszcie zaczynam przejawiać jakąkolwiek inicjatywę w seksie i praktycznie przestałam mieć flashbacki ze spotkań z klientami w trakcie stosunków z chłopakiem. Nawet podczas seksu oralnego. Ostatnio przeglądałam zabawki erotyczne na stronie internetowej! A – i zaczęłam spontanicznie, bez zmuszania się, mówić i okazywać, co mi się nie podoba. Bez „bo jemu będzie przykro”.
Ponad dwa lata po zaprzestaniu tej działalności i ponad rok po rozpoczęciu terapii traum…
Po drugie, zaczęłam patrzeć krytycznie na mojego ojca. Dotarło do mnie, że jest żałosnym typem w stylu wielu klientów. Pojawiał się na chwilę w moim życiu, kiedy chciał się poczuć lepiej, dawał jakiś prezent, poświęcał skrawki uwagi i wyparowywał znowu. Dorosłe kobiety podrywa na swoją karierę i erudycję, a potem je zdradza z kolejnymi. Nie ma NICZEGO głębszego do zaoferowania jako mężczyzna.
Prawdopodobnie gdybym miała ojca tak udanego jak mój chłopak, nigdy nie pomyślałabym pozytywnie o sprzedaży seksu, bo krytyczne spojrzenie na ten typ człowieka niszczy całą przyjemność ze spotkań.
Nie kręciłyby mnie też otwarte związki, bo mój chłopak ma mocny kręgosłup moralny i wbrew moim założeniom o naturze mężczyzn nie jest zainteresowany kochankami. Proponowałam mu otwarcie związku. Odmawiał. W końcu dotarło do mnie, że sama wolałabym obustronną monogamię i idea otwartych związków wzięła się u mnie jako reakcja na doświadczanie zdrady w kolejnych kilku związkach i wniosek, że (nie tylko) mężczyźni są tacy, jak mój ojciec. Reszta to tylko racjonalizacje…
Jakiś czas temu widziałam przejmująco smutny post kobiety, która wpadła w pułapkę bycia wyzwoloną na siłę i przejmowała się, że z jakiegoś powodu nie umie się na coś zgodzić… a przecież nie ma już nic innego do zaoferowania swojemu partnerowi. Mam nadzieję, że finalnie zadbała o swoje granice i że okazało się to transformujące dla jej związku.
W moim związku to chłopak dbał o moje granice i sprawdzał, czy na pewno tego chcę. Bo ja, kierowana tymi samymi zapewne motywami to tamta kobieta, upierałam się, że chcę wszystkiego, co zatrzyma go przy mnie. Tak jakby seks był czymś najważniejszym w związku.
Bardzo, bardzo długo docierało do mnie, że w stałym związku nie chodzi o atrakcyjny seks, tylko o seks z tą właśnie wybraną osobą.
Czuję się jedną wielką kliszą.

0 komentarzy