Hieny i dziwki

wrz 12, 2016 | Praca seksualna od środka | 1 komentarz

Sięgnęłam ostatnio z ciekawości po książkę „Wyznania hieny. Jak to się robi w brukowcu”. Autorem jest niewahający się podpisać imieniem i nazwiskiem były redaktor „Faktu”. Znając już jednego młodego dziennikarza, który dla zdobycia doświadczenia chałturzył w tym tabloidzie, byłam przekonana, że czeka mnie historia opowiedziana przez zwykłego człowieka, takiego jak ten mój znajomy, który z krytycyzmem podejdzie do swojej byłej pracy i bezlitośnie obnaży jej kulisy.
Spis treści, otwierany przez rozdział zatytułowany „Całkiem smaczne gówno”, trochę mi obniżył oczekiwania. Zanim jednak zdążyłam przemyśleć, czy na pewno chcę to czytać, w oczy rzuciła mi się jedna z dalszych pozycji: „Rozdział o naszych smutnych dziwkach”. Ooo, czyżby coś z branży?
Niestety tak, to było z branży. Pan redaktor już na pierwszej stronie popisał się strasznymi uprzedzeniami wobec przedstawicielek mojego zawodu. A następnie zaczął dzielić się swoimi przeżyciami. A właściwie przeżyciami swoich kumpli. Serio. W świecie, w którym samo bycie klientem jest tabu, pan autor książki zabawia czytelników opowieściami ośmieszającymi swoich kolegów. Równocześnie sam jest święty, z usług seksualnych nie korzysta i nawet nie ma zamiaru: wrobiony – tylko udaje przed towarzyszem podróży, że stosunek się odbył, zaś namawiany do zabawy przez napaloną i naćpaną Andżelę, odpowiada, że jest gejem. Łał. Brakuje tylko aureoli.
W historyjkach przytoczonych przez dziennikarza jest mnóstwo niesmacznych oraz bulwersujących momentów. Durne żarty płatane kumplom, mnóstwo alkoholu oraz narkotyki, wulgarność, prymitywizm, a nawet przemoc seksualna (jednemu z kumpli, jak zrozumiałam, zachciało się analu, i to do tego stopnia, że sytuację rozwiązała dopiero ucieczka pani z pokoju). Pogardliwe słownictwo woła o pomstę do nieba. Pojawiające się na kartach książki pracownice seksualne wpisują się w najgorsze stereotypy. Zaś dla autora to wszystko jest OK. Z opisaną wyżej próbą gwałtu w wykonaniu kumpla autora włącznie. I z zostawieniem kobiety – fakt, że nieznośnej, bo głupiej, agresywnej i na głodzie narkotykowym – samej sobie gdzieś na stacji benzynowej. Tego się po prostu ludziom nie robi.
Strasznie zniesmaczył mnie również fragment, w którym panowie zastanawiają się, co począć z Andżelą, kiedy będą pracowali. Wymyślili w końcu, że ściągną kumpli, którzy się nią „zaopiekują”. „Wystarczyło im powiedzieć, że panna należy do gatunku chętnych, a w dodatku jest pijana, żeby niemalże natychmiastowo wyrwać ich z łóżek”. Pijanych kobiet się NIE wykorzystuje, no ale w akcji brał udział pan od próby gwałtu (który swoją akcję skwitował następująco: „Chyba zapuściłem się w rejony, które do tej pory miała nieodkryte” – wycedził z obleśnym uśmiechem, po czym bez żadnego ostrzeżenia wyłonił się cały zza drzwi. Był goły). 
Cd. „opieki” kumpli nad Andżelą też ilustruje poziom pana gwałciciela: „Ej, co wy jej robiliście” – zagadnął jeden z nich totalnie zdziwiony, podnosząc z połogi kępkę jej [sztucznych, przyp. mój] włosów. „Nic, czego i wy byście nie mogli. Zabierzcie ją tylko”. 
Jakoś, chyba tylko w imię krytycznej notki, zmusiłam się do przebrnięcia przez cały rozdział. Kilka razy musiałam odłożyć książkę na bok i głęboko oddychać. Taki niesmak mnie ogarniał.
Niewątpliwie autor odmalował jakieś oblicze usług seksualnych w Polsce (i w Tunezji, gdzie pan gwałciciel skorzystał z usługi seksualnej w brudzie i smrodzie, na łóżku całym pokrytym spermą), całość jednak była tak bardzo nie na moim poziomie… Brrr. Owszem, widywałam panów tego typu, kilka tygodni temu opisywałam historyjkę z klientami, którzy by się na pewno dogadali z tymi tutaj (klimaty te same: ćpanie, chlanie, banknoty latające po pokoju i duszne opary mizoginii), ale tutaj pan się tym wszystkim chwalił. I zabawiał tym publikę.
Rzadko do tego stopnia brakuje mi słów.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

1 komentarz

  1. Zdzisław Śmietana

    Kapitalizm wyzwala w ludziach bardzo ciekawe instynkty. Nawet sobie nie wyobrażasz jakie rzeczy robią ludzie dla pieniędzy. Ewentualnie przeczytaj sobie coś z opowieści z zesłań z Syberii. Nie pamiętam już tytułów tych pozycji, ale gdzieś było ciekawe studium tego jak szybko kobiety z osób z klasą przeistaczają się w osoby, które sprzedają się za miskę zupy, jeśli taka jest konieczność bytowa. Ot ludzie ludziom zgotowali ten los. Nic nowego.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *