I had a bad feeling about this

mar 24, 2017 | Praca seksualna od środka | 2 Komentarze

W pracy seksworkerki bardzo często polegam na intuicji. Podpowiada mi właściwy scenariusz, pozwala zadowolić klienta w sposób daleko przekraczający jego oczekiwania, a niekiedy ratuje skórę, bo klient już przez telefon nie brzmi za dobrze i zapisuję go sobie, żeby już się nie dodzwonił.

Dzisiaj posłuchanie intuicji mogłoby mi zaoszczędzić półtorej godziny czasu.

*

Rano odezwała się do mnie osoba z zagranicznego numeru. SMS-em. Podpisała się jako kobieta, chciała zrobić niespodziankę swojemu mężczyźnie. „Nic z tego nie będzie”, pomyślałam sobie i od razu zapytałam, co jeśli partner nie będzie zachwycony taką niespodzianką. Nie nie, zapewniła mnie rozmówczyni, to nie pierwszy raz, bardzo się ucieszy. No dobrze. Pokorespondowałyśmy, po drodze spotkałam się z kimś innym…

*

Szybkimi krokami zbliża się wieczór. Ja w wygodnym i dość leciwym sweterku, z aromatyczną herbatką i świeżo zakupionym poradnikiem dla młodych kobiet „Jak być glam”. Taki radosny kolorowy misz-masz o modzie, urodzie, kulinariach, blogowaniu i grochu z kapustą. Z przeceny. Akurat żeby się odmóżdżyć i dowiedzieć, jak ocenić, czy obcasy w szpilkach nie są za wysokie oraz jak uratować rozsypany cień do powiek albo złamaną szminkę. Nie wiem, jak do tej pory żyłam bez tej wiedzy.

W każdym razie czas wyciszenia i relaksu, a tu nagle kolejny SMS od zagranicznej pani. Czy dzisiaj jestem dostępna? Właściwie… Nikt inny się nie umówił. Odpisuję, że tak, jestem dostępna, tylko dopiero co wróciłam z zakupów i odpoczywam, proponuję spotkanie za jakieś dwie godziny. Pani wolała za trzy, jeszcze lepiej.

Nic mi się nie chce, ale rachunki się same nie popłacą.

*

Czas przy głupiutkiej książce mija błyskawicznie. Jadę na spotkanie, co ostatnio w ogóle mi się nie zdarza – wszyscy wolą spotykać się u mnie. Luksusowy hotel, pięć gwiazdek, bar z darmowymi przekąskami na start. Wysyłam SMS-a, że już jestem.

I czekam.

Facebook przejrzany dwa razy.

Instagram też.

Sprawdzone komentarze na blogu.

A pary nie widać, nie słychać…

Wysyłam kolejnego SMS-a, czekam – nic.

Warianty są dwa:

1) Pan nie chciał się zabawić, pani było głupio.
2) Pani nie istnieje.

*

Ponieważ dzienna komunikacja miejska przestała już działać, musiałam wrócić do mojej garsoniery taksówką. Na szczęście miałam blisko.

A mogłam zostać i czytać głupią książeczkę.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

2 komentarze

  1. Libertyn

    Znam ten ból. Tego marnotrawstwa czasu i pieniędzy gdy umawiasz się z kimś i zostajesz na lodzie. Zadarzyło mi się to prywatnie i zawodowo już

    Odpowiedz
  2. Zdzisław Śmietana

    Tym bardziej nie rozumiem przywiązania do świata wirtualnego. 😉

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *