Jak liczyć, żeby się nie przeliczyć? Budżet na start

lut 13, 2017 | Praca seksualna od środka, Życie, praca i ogarnianie codzienności | 0 komentarzy

Kiedy przechodziłam na swoje, pierwsze, co zrobiłam po podjaraniu się tym pomysłem, to otworzenie Excela i sprawdzenie, czy mnie na to w ogóle stać. 

Jakiś czas temu przez chwilę pracowałam w agencji, która od samego początku była skazana na upadek. Mieściła się w luksusowym apartamencie z trzema sypialniami. Mieszkanie było naprawdę piękne i można się było zakochać w nim od pierwszego wejrzenia. Idealnie pasowało do pięknych kobiet biorących za usługę dwukrotność jej średniej wartości rynkowej. Co niby mogło pójść źle?

Cóż. Ponieważ każda z pracownic miała mieć własny pokój, oznaczało to, że w agencji mogły na stałe pracować tylko trzy dziewczyny. To na nich spoczął ciężar utrzymania biznesu. Właścicielka biznesu założyła, że z łatwością skompletuje taki zespół i obliczyła sobie, że każda z nas przyjmie po 40 klientów miesięcznie. I to się nie powiodło. Nie dała rady znaleźć trzech luksusowych call girl skłonnych pracować na jej rzecz, a te, które znalazła, miały znacznie mniej niż 40 klientów miesięcznie… czasem nawet nie połowę tego.

Ponieważ przepiękny apartament był również niesamowicie drogi, miesięczny czynsz zwracał się dopiero wtedy, gdy pracownice przyjęły łącznie trzydziestu klientów w miesiącu. I mniej więcej tylu ich w miesiącu łącznie miałyśmy. A jeszcze dochodziły koszty reklamy, zdjęć, wyposażenie mieszkania… Po kilku miesiącach rozpaczliwych starań biznes trzeba było zwinąć. Nie zarabiał nawet na siebie, już nie mówiąc o przynoszeniu zysków.

Nauczona doświadczeniem, przygotowałam sobie zgrabny arkusik w Excelu, w którym wypisałam:

  • Swoje stawki w lokalu i na wyjazdach oraz racjonalną ilość klientów, jakich przyjmę w miesiącu (bazując na poprzednich doświadczeniach, założyłam, że będzie ich 20)
  • Koszty początkowe: pierwszy czynsz, kaucja, prowizja dla agencji, wyposażenie mieszkania (zwłaszcza kilka kompletów pościeli i stos ręczników, ale także zastawa i niezbędny sprzęt AGD), środki czystościowe, środki higieniczne, męskie kosmetyki, kopia kosmetyków (nie zamierzałam tam mieszkać ani wozić ze sobą kosmetyczki), napoje dla klientów
  • Koszty stałe: czynsz, rachunki, uzupełnianie zaopatrzenia, środki higieniczne, reklama, telefon, budżet na comiesięczne inwestycje w swój wygląd (fryzjer, kosmetyczka, ubrania, brakujące kosmetyki itp.)

Szacowane koszty początkowe wyniosły 12 tysięcy złotych i w takiej kwocie się zamknęłam. Okazało się, że nie musiałam ponosić niektórych wydatków, bo na przykład w mieszkaniu były już odkurzacz i zastawa stołowa – do Excela z ulgą wpisywałam zero.

Następnie przemnożyłam swoje stawki przez prawdopodobną ilość spotkań i od otrzymanej kwoty odjęłam sumę kosztów stałych.

A potem „pobawiłam się cyferkami”, czyli posprawdzałam, na co właściwie mnie stać. W ten sposób upewniłam się, że nie stać mnie na taki apartament, jaki by mi się marzył: kosztowałby mnie aż dziesięć godzin mojej pracy, a nie zamierzałam zostawać niewolnicą swojego biznesu. Odkryłam też, że stać mnie na kredyt na rozpoczęcie biznesu – zanim go wzięłam, wliczyłam comiesięczne raty w koszty stałe. Dzięki temu nie musiałam oszczędzać przez pół roku tylko od razu mogłam zacząć szukać mieszkania.

Jeśli pracujesz dla kogoś albo dorywczo i planujesz przejść na swoje, polecam Ci podobne działanie. Uwzględnij także w Excelu swój aktualny budżet (obecne dochody i obecne, ponoszone przez Ciebie, koszty), żeby przekonać się, czy w ogóle ma to sens. Lepiej poświęcić kilka godzin na stworzenie arkusza w Excelu niż obudzić się z długami.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *