Jak porozmawiać z dziewczyną o chęci pójścia do swingers clubu?

wrz 1, 2020 | Najlepsze, Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Chciałbym kiedyś pójść do swingers clubu. Raczej niekoniecznie by uprawiać seks, ale bardziej ‚z ciekawości’, albo biernie pooglądać. Chciałbym porozmawiać o tym z partnerką, bo z jednej strony jeżeli nie będę uprawiał seksu, to kompletnie nie czuję tego jako zdrady. Ale z drugiej wiem, że partnerka mogłaby to tak odebrać. Nie zamierzam jej zmuszać, żeby szła ze mną jak nie chce, ale z drugiej strony – bardzo chciałbym nie czuć się ograniczony (przez nią), żeby mi ‚nie pozwoliła’. Jeśli tak zrobi, to nie pójdę – ale będę się z tym źle czuł. @Czytelnik

O potrzebie pójścia do klubu swingerskiego warto porozmawiać jak o każdej innej potrzebie seksualnej. Jeśli to dla Was nowość, warto zbudować fundamenty w postaci rozmów na bardziej neutralne tematy okołoseksualne w rodzaju ulubionych form stymulacji, najchętniej wybieranych pozycji, najfajniejszego momentu z ostatniego współżycia etc. Wybierz rzeczy, które i tak już robicie i spraw, by rozmowa o nich stała się czymś zupełnie normalnym. Z czasem możecie dodawać pomysły na urozmaicenie współżycia i w ogóle waszego życia seksualnego, zaczynając od pokazywania sobie nawzajem inspirujących artykułów, ciekawostek z Internetu, przypadkiem (albo celowo, albo „przypadkiem”) zobaczonych zdjęć i filmów erotycznych, fajnych gadżetów itd. Możecie też pytać siebie nawzajem, o czym fantazjujecie podczas seksu albo – jeśli to dla Was nie jest tabu – sesji masturbacji.

Kiedy takie rozmowy będą już dla Was chlebem powszednim, zainicjowanie rozmowy o klubie swingerskim nie będzie bombą spuszczoną znienacka tylko zupełnie naturalnym przedłużeniem konwersacji. Wtedy „Chciałbym kiedyś pójść do klubu swingerskiego popatrzeć, jak to w ogóle wygląda. Co o tym myślisz?” zabrzmi neutralnie, a w dodatku oboje będziecie już mieli opanowane (mam nadzieję), że potrzeba jednego z Was nie musi być z automatu realizowana przez to drugie.

Bo też tak jest, że wiele naszych potrzeb w seksie się nie pokrywa. I im łatwiej nam o nich rozmawiać, tym lepiej znajdujemy punkty wspólne oraz tym chętniej akceptujemy różnice. Bo wiemy, że do niczego nas to nie zobowiązuje i czujemy się z nimi bezpiecznie. A także – uczymy się radzić sobie z tym, że to drugie może nas w czymś ograniczać brakiem zgody na daną aktywność i zgadzamy się na to dla dobra związku i jego trwałości.

Twoja partnerka oczywiście ma prawo zaprotestować  przeciwko Twojemu pójściu do klubu swingerskiego. Może się bać (na przykład tego, że zapragniesz czegoś więcej i w konsekwencji może nawet ją opuścisz), krępować się Twoimi potrzebami i wyobrażeniem, że Ty tam jesteś i patrzysz na nagie pary uprawiające seks, może to wreszcie przekraczać jej wewnętrznie zdefiniowane granice monogamii. I bardzo się cieszę, że wtedy to uszanujesz i zrezygnujesz z wycieczki. Ale możecie zacząć rozmowę, prawdopodobnie nie jedyną z tej serii – o tym, czemu chcesz iść, co Ci to da, czego nie potrzebujesz (być może wbrew jej obawom) oraz jak definiujecie wierność i monogamię (tę rozmowę zawsze warto odbyć w monogamicznym związku). A może okaże się, że sama jest ciekawa i chętnie się z Tobą – nawet pomimo wcześniejszych obaw i niepewności – wybierze. Lub nawet że pójście razem będzie warunkiem jej zgody. Albo – to też się zdarza! – że sama zawsze o tym marzyła, ale bała się Ci powiedzieć, bo nie wiedziała jak Ty zareagujesz. Lub – zobacz, jak będziesz się z tym czuć – że pójdzie na kompromis i wyrazi zgodę, jeśli Ty zgodzisz się na realizację jakiejś jej potrzeby. Kompromisy, o ile postanawiane w zgodzie ze sobą a nie na siłę, dla dobra związku, są całkiem niezłą metodą na wzajemne zaspokojenie potrzeb w parze.

Nie znam oczywiście Twojej partnerki i jej postawy wobec klubów swingerskich, Ty chyba też nie umiesz ich przewidzieć w tym temacie. Ale na pewno będą łagodniejsze, jeśli rozmowy o seksualnych potrzebach, fantazjach i granicach staną się dla Was czymś zupełnie oczywistym i bezpiecznym emocjonalnie. Może nie na tyle, by rozmawiać o nich w drodze do sklepu spożywczego, ale w sam raz, by wieczorem, przytulając się w łóżku, zwierzać się sobie nawzajem z tego, co sobie myślicie o życiu erotycznym – Waszym wspólnym oraz indywidualnych, które zapewne oboje prowadzicie w umysłach. Nawyk takich rozmów zmniejszy też Twój lęk przed odrzuceniem i odmową.

Warto też mieć na uwadze, że wycieczka do klubu swingerskiego może okazać się jednym z tych doświadczeń, które otwierają jakiejś nowe drzwi w Waszym związku. Tym bardziej warto wcześniej wypracować odpowiednio stabilne fundamenty i upewnić się, że umiecie rozmawiać o swoich potrzebach seksualnych (a także granicach, przekonaniach i wartościach).

Życzę Ci powodzenia oraz wielu owocnych rozmów, które umocnią Wasz związek.

***

Jeśli masz do mnie pytanie i chcesz, abym odpowiedziała Ci na łamach bloga, zapraszam Cię serdecznie do wypełnienia formularza na stronie Jak mogę Ci pomóc? Możesz mnie pytać o udane związki, życie seksualne i – oczywiście – pracę seksualną.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *