Naszukałam się trochę poziomego zdjęcia przedstawiającego Vivian Ward z Pretty Woman w tej biało-niebieskiej sukieneczce, ale efekt końcowy poszukiwań przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Moi drodzy, na obrazku powyżej widzimy STEREOTYP. Tak wielki, że nie sposób nazwać go Stereotypem, ani tym bardziej stereotypem.
Stereotyp ten polega na przekonaniu, że istnieje pewna konkretna, wyzywająca kategoria stroju, którego nie założyłaby żadna „szanująca się dziewczyna” i który jednoznacznie wskazuje na bycie dziwką.
Uległa mu na przykład znana artystka, Iwona Demko, która jakieś dwa lata temu poszukiwała kobiet do projektu artystycznego. Prosiła je, by ubrały się jak dziwka. I dziewczyny wysyłały zdjęcia siebie w bieliźnie i pończoszkach, zażenowane wielce (ciekawe, czy specjalnie zaopatrywały się w te artykuły w sex-shopach, bo przecież były „porządne”, więc nie mogły czegoś takiego posiadać!). Miało to być zilustrowane autentycznymi wypowiedziami z blogów nieszczęśliwych pracownic seksualnych. (Przyszłym generacjom polecam swój własny).
Jest tylko jeden problem. Malusi. Na literkę D jak Dziwka. Albo D jak Dyskrecja.
Jeżeli oglądałaś Pretty Woman (a na pewno oglądałaś), to wiesz, że wejście Vivian do ekskluzywnego hotelu spowodowało niesamowite zamieszanie. Główny bohater aż otulił ją swoim płaszczem, żeby to, że przyprowadza do swojego apartamentu ladacznicę, nie rzucało się tak bardzo w oczy.
Wyobraź teraz sobie, że jesteś szanującym się biznesmenem, który regularnie zatrzymuje się w Novotelu, Hiltonie, Marriotcie lub innym hotelu z więcej niż trzema gwiazdkami. Masz kartę stałego klienta, obsługa doskonale zna Twoje preferencje żywieniowe… i przychodzi do Ciebie panna, której ubranie aż wrzeszczy DZIWKA!
No… nie. Obciach. Nie wypada.
Wszyscy wiedzą, że do hoteli przychodzą prostytutki. Ale oczekuje się, by kobieta odwiedzająca klienta nie wyglądała jak prostytutka. Oczekuje się, by wyglądała jak gość. Żeby była ubrana schludnie, elegancko, szykownie, wyjściowo – to takie przymiotniki powinny być w użyciu.
Czasami pracownica seksualna ma być towarzyszką podczas służbowej kolacji – dokładnie tak, jak Vivian. Vivian jest bowiem dziewczyną z ulicy zatrudnioną jako profesjonalna escort girl. Wtedy oczekuje się od niej, by wyglądała stosownie do powagi sytuacji.
Czasami jest zabierana przez klienta do jakiegoś ekskluzywnego miejsca. Wtedy również oczekuje się od niej, by ubrała się odpowiednio.
A najpiękniejsze jest to, że na imprezach w klubach widuje się dziewczyny poubierane tak, jak Vivian w 1990 roku. Czasy się zmieniły, a stereotyp „ubierania się jak dziwka” pozostał.
PS. W mojej agencji dziewczyny poubierane są rozmaicie – od stylu sportowego, poprzez codzienny, aż po wyjściowy. Niektóre przebierają się w coś bardziej seksownego, gdy klient potwierdzi wizytę.

Dyskrecja jest dla mnie rzeczą niepojętą. A tym bardziej coś takiego jak opinia. Jak przychodzi do mnie ładna kobieta, to ma wyglądać jak dziwka tak bardzo jak to tylko możliwe. Najlepiej jakby szła naga w samych pończochach i szpilkach z samochodu do mieszkania, jeśli stać ją na taką odwagę. Sąsiedzi niech zazdroszczą, a sąsiadki niech chodzą wściekłe, że sąsiadom staje na widok takiej laski. Zazdrośćcie ile tylko wlezie!