Dawno, dawno temu, kiedy Wisła była czysta, Święta Ladacznica stawiała pierwsze kroki w branży usług seksualnych. Większość czasu poświęcała na rozmowy o spotkaniach. Ladacznica była wprawdzie pełna entuzjazmu i lubiła to, jak to nazywała „flirtowanie i randkowanie”, ale marnowała mnóstwo czasu na doprowadzenie do spotkania i cienko przędła.
Mówiąc językiem biznesowym, Święta Ladacznica miała bardzo niski „współczynnik konwersji”. Około 1%. To oznacza, że na 100 rozmów dochodziło do jednego (1) spotkania.
Stanowczo nie o to chodzi w efektywnej pracy. I chyba tego nie chcesz, prawda?
Obecnie Święta Ladacznica nie bardzo wie, co to marnowanie czasu. „Współczynnik konwersji” nie wynosi już 1% tylko kilkadziesiąt razy więcej. Co się zmieniło? Wszystko.
Aby zarabiać jak profesjonalistka, musisz stać się profesjonalistką. W escortingu oznacza to:
1. Bywanie tam, gdzie przychodzą zdecydowani klienci
Ze złej mąki nie będzie chleba. Są portale, na które przychodzą erotomani-gawędziarze, którzy chcą pofantazjować o wspólnym seksie, i są portale, na które przychodzą potencjalni klienci. Nie tracę czasu na prowadzenie konta na Zbiorniku, DateZone i w innych miejscach, gdzie są „wszyscy”, czyli przypadkowa zbieranina osób, które interesują się seksem. Spośród nich tylko część będzie zainteresowana spotkaniem za pieniądze, a z tej grupki tylko niektórzy będą zdecydowani te pieniądze wydać.
Jestem więc tam, gdzie zaglądają konkretni ludzie, którzy szukają tego, co ja oferuję. W moim przypadku to seks – a zatem escorting ze średniej półki cenowej i incalle. Jestem więc na Odlotach itd. Tam, gdzie są profile Escort i kategoria ogłoszeń „sponsorowanych” (ale nie paniszukasponsora.pl itp., bo to znowu nie ta nisza). Przykładem portalu dla gejów i w ogóle mężczyzn mających seks z mężczyznami jest PlanetRomeo.
Dzięki obecności tylko tam, gdzie są realni klienci, interesują się mną tylko oni. Gdybym była na DateZone, musiałabym wyławiać ich spośród rzeszy ludzi, których zaciekawił mój profil. Szkoda czasu na filtrowanie klientów spośród całej reszty mężczyzn.
Wyobraź sobie, że dostajesz wiadomość o treści „ładne zdjęcia” na portalu dla wszystkich i na portalu dla escortów i ich klientów. Gdzie jest większe prawdopodobieństwo, że jeśli podziękujesz za komplement, to zarobisz parę złotych?
2. Dobre zdjęcia
Zdjęcia to podstawa sukcesu w tej branży. Każde zdjęcie niesie za sobą jakiś komunikat. Kiedyś miałam amatorskie bezgłowe selfie i przyciągałam amatorów, w tym gawędziarzy i takich, których trzeba było uwodzić, żeby ewentualnie zdecydowali się na spotkanie. Teraz mam kolekcję profesjonalnych, niewulgarnych fotek i zwracam uwagę ludzi zdecydowanych i gotowych zapłacić za spotkanie.
Pamiętaj, że jeśli Twoje zdjęcie nie wzbudzi niczyjego zainteresowania, nikt się do Ciebie nie odezwie. Ludzie podejmują decyzję w pierwszej kolejności na podstawie zdjęcia.
Nie polecam na przykład amatorskiej foty swoich pośladków albo warg sromowych – to wulgarne i nie przyciąga ludzi z klasą. Fotografie „jak z Odlotów” są lepsze, ale takie zdjęcia ma każda przeciętna profesjonalistka. Dobrze jest, jeśli fotografia jest profesjonalna (choć ten profesjonalizm nie musi rzucać się do oczu patrzącego, udane zdjęcie wykonane przez Twojego partnera lub Twoją koleżankę również się sprawdzi) i zaledwie erotyczna, czyli pozbawiona wulgarności czy dosłowności (pornografię zostawiamy dla stałych klientów). Najlepiej, jeśli jest ciekawa i charakterystyczna dla Ciebie. Powinna pokazywać Twoją wyjątkowość i dawać przedsmak tego, jak wygląda spotkanie z Tobą.
Dobra fotografia nie powinna za to kłamać. Przykładowo jeśli spotykasz się w skromnym mieszkanku, nie inwestuj w zdjęcia w luksusowym apartamencie. Unikaj też zdjęć nieaktualnych, np. z inną fryzurą, a także przesadnie upiększonych, np. bez cienia trądziku, który jest Twoją zmorą. Klienci zwracają na takie detale uwagę i nie chcesz, by poczuli się oszukani. Oszukany klient to niezadowolony klient. A niezadowolony klient to problem. Twój problem.
3. Dobry opis
Opis powinien zapowiadać konkretną usługę, być przemyślany i dopracowany oraz zgodny z 1) tym, kim jesteś, 2) gustem Twojego idealnego klienta. Niektórzy idą w podkreślanie swojego amatorstwa, inni w fantazje i obietnice cudownego spełnienia w miękkich ramionach. Ja mam konkrety, w których zapowiadam usługi, jakie oferuję oraz moje warunki i oczekiwania. Nie chcę zdradzać szczegółów, zwłaszcza że kopiowanie to nienajlepszy pomysł, ale polecam zidywidualizowany, konkretny opis bez ozdobników. Taki, żeby klient pomyślał „to ciekawa osoba!” albo „łał, właśnie takiego spotkania pragnę!”.
Odradzam też jedną rzecz, mianowicie negatywy. Nie pisz, kto ma do Ciebie się NIE odzywać. To wprowadza nieprzyjemną atmosferę. A nieprzyjemna atmosfera odstrasza każdego. Zamiast chodzenia na łatwiznę, skonstruuj tekst tak, by odzywali się do Ciebie ci ludzie, których pragniesz spotkać.
Zdjęcie i opis stanowią przedsmak spotkania, są jak trailer filmu lub okładka książki (grafika + tekst) i powinny budzić apetyt na więcej. Powinny też oddawać klimat – tak aby zachęcały do odezwania się miłośników właśnie tego podejścia do klienta, które Ty oferujesz.
4. Doprecyzowane preferencje
Wielu początkujących pracowników seksualnych ma problem z ustaleniem swoich preferencji i zestawieniem ich z oczekiwaniami klienta. Jeśli ogłaszają się na portalach, które nie przewidują obecności Escortów i mają niedostosowane formaty profilu (gdzie nie możesz zaptaszkować tego, co robisz na spotkaniach), to już w ogóle jest masakra.
Żeby profesjonalnie oferować usługi seksualne, musisz znać a) rynek, b) siebie. Musisz więc wiedzieć, co generalnie jest możliwe na spotkaniach oraz co Ty sam/a jesteś skłonna zaoferować. Niestety tę wiedzę nabywa się głównie poprzez doświadczenie.
Załóżmy, że trafia do Ciebie amator tramplingu, a Ty nie wiesz co to jest. Nie odpowiesz wtedy z uśmiechem, że „tak, oferujesz tę usługę” albo „niestety, tego nie masz w ofercie, ale oferujesz to i to, a koleżanka jest fanatyczną fanką tramplingu i ma kolekcję butów o najróżniejszych podeszwach”. Nie powiesz tego, bo nie jesteś na tyle pro, żeby to wszystko umieć. Będziesz dopytywać, co to jest i w ciemno decydować, co dalej – czy to zrobisz z klientem, czy nie. Niektórzy klienci będą Cię do tego namawiali. „No zgódź się, to fajne”. Może być fajnie – ale może być też tragicznie. Z wybuchem histerii lub wymuszeniem usługi włącznie. Im lepiej znasz swój fach, tym rzadziej dochodzi do takich niepewnych, potencjalnie trudnych sytuacji.
Jako profesjonalistka od dawna wiem, co oferuję klientom, a czego nie. W swoim profilu mam listę preferencji: oferuję to, to, to i tamto, a tego i tego nie. Lista jest otwarta, co oznacza, że klient może mnie dopytać o mniej typowe usługi.
Oczywiście są rzeczy, których nie robiłam lub w których nie osiągnęłam profesjonalnego poziomu. Testuję je w bezpiecznej atmosferze (z kochankiem lub na warsztacie erotycznym) i kiedy osiągnę w nich biegłość, wprowadzam do swojego „menu”. Od dawna nie eksperymentuję na klientach i w ich obecności. Porażki bolą.
5. Konkretny i przejrzysty cennik
Większość amatorów nie umie wycenić swojej pracy. To normalne w każdej branży, w usługach seksualnych też.
Profesjonaliści mają cennik. Niekoniecznie go publikują, ale doskonale wiedzą, co ile kosztuje i nawet jeśli wyceniają każdą usługę indywidualnie, to bazują na jakichś konkretnych ustaleniach i mają swoje punkty odniesienia.
Najprostsza metoda w pracy seksualnej to konkretna cena za konkretny czas, przy czym nocki i wyjazdy sugeruję wycenić taniej. Mało który klient zamówi nockę wyliczoną jako „10 godzin po 200 zł czyli 2000 zł”, a część spośród zdecydowanych zadba o to, by wykorzystać każdą opłaconą godzinę (tak, to oznacza narkotyki. Profesjonalistki nie bawią się w narkotyki).
Alternatywą są dopłaty za konkretne usługi, np. za wytrysk w dane miejsce, fetysze czy seks analny. W takiej sytuacji warto mieć stawkę maksymalną, czyli nie dodawać do siebie wszystkich dopłat w nieskończoność. Zdzieranie nie popłaca.
Cena powinna być racjonalna, czyli warto zajrzeć na Odloty i zobaczyć, po ile stoi seks z osobą oferującą mniej więcej to samo, co Ty (w tym pomoże wyszukiwarka).
W każdej chwili powinnaś być w stanie wyrecytować założenia swojego cennika i podstawową stawkę (najczęściej za godzinę).
6. Prowadzenie rozmów o konkretach
Pamiętaj, im dłuższa rozmowa, tym większe prawdopodobieństwo, że kontaktuje się z Tobą fetyszysta umawiania się, a nie ktoś, kto naprawdę chce się z Tobą spotkać. Dlatego jeśli widzisz, że rozmowa trwa już jakiś czas, a Wy nie ustalacie niczego konkretnego lub przeciwnie, ustalacie każdy szczegół, łącznie z rodzajem wykończenia Twoich pończoch, utnij temat. Nie wdawaj się też w fantazjowanie o spotkaniu przed spotkaniem – to rozdawanie seksu za darmo! Jeżeli ktoś obiecuje Ci fantastyczne rżnięcie, i doprowadza kogoś (Ciebie albo siebie) do orgazmu przez telefon, to sprawdź, czy Twój numer zaczyna się od 0 800. Jeśli nie, to lepiej daj sobie spokój.
Finalizujemy umowę spotkania wtedy i wtedy, tu i tu, o tej i o tej, życzymy sobie miłego wieczoru i przechodzimy do kolejnego klienta. Albo do głaskania domowego zwierzaczka, który tęskni za Twoją atencją. Albo idziemy dłubać w nosie. Co chcesz. Po prostu nie czatujemy z „potencjalnymi klientami” w nieskończoność. Jeśli zapewnisz im satysfakcję seksualną za darmo, dlaczego mieliby Ci płacić?
Parę słów na zakończenie
Jeżeli spełnisz wszystkie te warunki, Twoje rozmowy będą polegały na dogrywaniu szczegółów, które nie znalazły się w ogłoszeniu.
W artykule bardzo podkreślam słowa „zdecydowany” i „konkretny”. Są kluczowe. Tak naprawdę kluczowe jest to, byś Ty wiedział/a czego chcesz. Bez wiedzy, czego chcesz, nie postawisz granic w odpowiednim miejscu. A bez postawienia i umiejętnego zakomunikowania swoich granic jesteś w ciemnej dupie. W branży, której zarabiasz, oferując siebie – własny czas i własną seksualność – musisz doskonale wiedzieć, kim właściwie jesteś i co tu robisz.
Nie bój się prezentować jako profesjonalistka. To bardzo ułatwia życie (a poza tym w byciu profesjonalistką nie ma nic złego!). Jeśli jednak jesteś osobą początkującą, zaznacz to. Zaznacz wszystko, co decyduje o unikalności Twojej oferty. I eksperymentuj. Zmieniaj zdjęcia, opis, ceny, preferencje aż osiągniesz ideał. Tylko nie zapomnij o aktualizacjach! W miarę jak Ty się zmieniasz, zmienia się też Twoja oferta.
Coś chcesz dodać? Z czymś się nie zgadzasz? Coś Ci nagle przyszło do głowy? Podziel się swoim doświadczeniem i przemyśleniami w komentarzu!

Pracowałam w handlu i marketingu przez ostatnich kilka lat i teraz przekładam doświadczenie na nowy biznes 🙂 Genialnie, napisane chyba sama bym tego lepiej nie ujęła! Congrats!!