Klienci usług seksualnych też są stygmatyzowani

cze 26, 2019 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Spędziłam dzisiaj chyba z godzinę, pisząc w różnych zakątkach sieci, że mężczyźni nie są tak źli i tak uprzywilejowani, jak się osobom z moich sekspozytywnych kręgów wydaje. Doszłam finalnie do wniosku, że jestem złą feministką. Powinnam podchodzić do sprawy ideologicznie, a ja staram się weryfikować różne przekonania.

Część moich dyskusji można znaleźć na blogu Miski Dwie, który skądinąd bardzo lubię – tu jednak w ogóle nie zgodziłam się z jedną z autorek, bo napisała, że #MenAreTrash, a ja jestem przeciwniczką seksizmu w którąkolwiek stronę.

Inna dyskusja miała miejsce prywatnie i nie trwała zbyt długo, ale zahaczyła o branżę usług seksualnych, więc stwierdziłam, że przybliżę moje obserwacje.

Chodziło o to, że podobno mężczyznom kupowanie seksu uchodzi na sucho. Że jest społecznie akceptowalne, a całe odium spada na nas, pracownice i pracowników.

Gdyby jednak tak istotnie było, to…

Mężczyznom nie zależałoby na dyskrecji. Dyskrecja dotyczy nie tylko żon, ale i współpracowników oraz znajomych. Nie raz i nie dwa były problemy ze zorganizowaniem spotkania, bo na przykład współpracownicy zatrzymali się w tym samym hotelu, co mój klient. Ileś razy miałam udawać koleżankę, a rozliczenia miały miejsce na osobności lub w samotności. I bynajmniej nie chodziło o mój komfort.

Mężczyźni rzadziej żyliby w celibacie. Nie tylko nie byłoby problemu inceli (mężczyźni z tych środowisk w ogóle nie chcą kupować seksu, wolą frustrację seksualną), ale także wielu mężczyzn szybciej nabywałoby pierwsze doświadczenia seksualne. Nie słyszałabym też tylu skrępowanych ludzi, co to by chcieli, ale w sumie są niepewni, nieśmiali, czasem rezygnują… zastrzegają, że to pierwszy raz…

Różni ludzie nie odpowiadaliby mi z oburzeniem pomieszanym z dumą, że oni za seks płacić nie muszą. W ich świecie za seks płacą wyłącznie nieudacznicy, którzy nie mogą znaleźć sobie dziewczyny, która chciałaby ich za darmo. Wiele kobiet też tak myśli o klientach.

A, właśnie. Kobiety bardzo chętnie stygmatyzują klientów. Coraz chętniej, niestety. Do tego stopnia ich stygmatyzują, że zmieniają prawo i w kolejnych „cywilizowanych” krajach wprowadzają model szwedzki, który tych klientów karze wysokimi grzywnami. Kryminalizowanie czegoś dużo mówi o postawie społecznej, zresztą kobiety to też społeczeństwo. Nie raz i nie dwa widziałam teksty, że wobec pracownic seksualnych ktoś tam nic nie ma, ale… i tu następowały obrzydliwe wyzwiska pod adresem osób kupujących seks.

I jeszcze, gdyby kupowanie seksu było ok, to nie używano by słów „dziwkarz” i „kurwiarz”.

Mnie stygmatyzacja klientów zawsze wkurza – bardzo lubię mężczyzn, z którymi się spotykam. I innych, o których wiem, że kupują seks.

A właśnie. Mało kto wie, że jego znajomi (i niekiedy znajome) kupują seks. O tym się najczęściej nie mówi.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *