Korpopraca, wady:
8h + dojazdy = umieranko po pracy
Ryzyko: mobbing (doświadczałam)
Z czasem: wypalenie/PTSD, depresja. Chyba żeby nie, ale u mnie tak, bo umieranko, mobbing i paskudnie niskie wynagrodzenie.
Escorting, wady:
intensywne spotkanie z klientem = umieranko po pracy, czasami otarcia, siniaki, zdarte paznokcie (to raz, w trakcie szarpaniny), przypadkowe poparzenia (kilkakrotnie, gdy BDSM poszło źle)
Gratisy w trakcie pracy: stygmatyzacja, stały lęk, rozterki moralne, telefony i maile od żon i partnerek klientów
Ryzyko: STI i HIV, przemoc, śmierć, porwanie
Z czasem: wypalenie/PTSD, depresja, zaburzenia seksualne, zaburzenia relacji z ciałem (coś jak te aktorki, które czują przymus „poprawiania” urody botoksem i skalpelem, a i tak przestają dostawać główne role), problemy w związku i wrogie nastawienie otoczenia. Chyba żeby nie, ale u mnie tak.
Z deszczu pod rynnę. Choć rynna to eufemizm.
—
Ale wiecie, praca seksualna to normalna praca i twój najlepszy wybór, jeśli nie podoba ci się kapitalistyczny wyzysk oraz chcesz dobrze zarabiać.
Bo przecież nie istnieją przedsiębiorstwa, gdzie rządzą feministki, feminatywy, godne wynagrodzenia, fajna atmosfera, weganizm, etyka, ekologia, made in Poland, elastyczne godziny pracy, zdalne zespoły, tęcza, jednorożce, pożyteczne benefity i stawianie na szczęście i satysfakcję pracownika/wykonawcy robiącego to, co lubi XD
Ani ja, ani mój chłopak nie mamy z nimi ŻADNYCH doświadczeń, serio.
(Ciekawe, kto dał się wkręcić).

0 komentarzy