Choć teraz jestem w związku po mojej stronie monogamicznym, mam za sobą długie lata bytności na portalach randkowych i innych okołoseksualnych. Dostałam wiadomości od setek mężczyzn. Czasami nadal je tutaj dostaję.
Zauważyłam, że większość mężczyzn nie ma zielonego pojęcia jak zainteresować sobą kobietę. Potem są sfrustrowani, bo nikogo nie potrafią znaleźć. A nie potrafią, bo szukają drugiego mężczyzny. Kogoś, kto myśli jak oni. Genitaliami.
Pominę wiadomości o treści „seks teraz” albo w skrócie „sex”. Druga połowa otrzymywanych wiadomości zwykle bazuje na takim schemacie, że bardzo szybko odechciewa mi się – jako kobiecie – kontaktu.
Analiza typowej komunikacji
Otóż pisze do mnie mężczyzna. Wyhaczył mnie po zdjęciu, preferencjach, wieku, czymkolwiek. Na Fetlifie mam praktycznie gwarancję, że nie po treściach, które zamieszczam. Więc też się do nich nie odnosi, a szkoda, bo miałby fory na start – oto ktoś, kogo zainteresowało moje wnętrze. Ale nie. Wnętrze jest dla mężczyzny przereklamowane, bo on patrzy najpierw na inne cechy. I nie umie zrozumieć, że kobiety często chciałyby być traktowane inaczej.
Pisze zatem i najczęściej nie wie o mnie nawet tego, co napisałam w profilu. Bo nie przeczytał. Nieważne czy to Fetlife czy inny portal – mężczyźni najczęściej nie czytają. Wysyłają swoje zgłoszenia do relacji hurtem, na ślepo, tak jak bezrobotny desperat wysyła milion CV dziennie.
Kiedy tak do mnie pisze, czuję się zlekceważona na starcie. Wiem też, że mój czas jest marnowany. Bo nie po to uzupełniłam profil, żeby odpowiadać obcym typom (temu, tamtemu, setnemu) na kwestie, które tam poruszyłam.
Przeważnie taki mężczyzna ma pusty profil, zero realnych znajomych w klimacie, jest takim sobie nieobytym anonimkiem.
Kiedy widzę anonimka, nie daję mu kredytu zaufania. Na Fetlife dodatkowo taki człowiek zajmuje mi czas, bo dla mnie to portal towarzyski. Na portalach randkowych jestem po to, żeby kogoś znaleźć, więc no dobra, mogę odpisać, może jednak zabłyśnie.
Mężczyzna zwykle jest konkretny. Szuka, żeby znaleźć i nie chce tracić czasu, bo przecież musi obhaczyć 100 kobiet dziennie. Jego konwersja jest bardzo niska, jeśli chce poruchać w tym tygodniu, to musi się postarać. Więc szybko przechodzi do rzeczy: spotkasz się? Albo: co lubisz w seksie/BDSM? Albo: jakie fantazje chciałabyś kiedyś zrealizować? Lub nadaje o sobie: chciałbym spotkać kobietę, która… – i tu zwykle następuje opis fantazji mniej lub bardziej seksualnych. Brr. Ulegli za to na potęgę zapewniają, że zrobią dla kobiety wszystko. Ta, jasne, to zacznij od sprzątnięcia mojemu kotu kuwety.
Jeśli chodzi o spotkania, to mężczyzna ma plusa za to, że raczej nie jest bajkopisarzem. Ale wciąż jest anonimkiem. Jeszcze nawet nie zdążyłam go polubić. Dlaczego mam poświęcać mu kilka godzin swojego czasu, szczególnie że to może być jakiś burak albo pojeb?
Wprawdzie mężczyzna nie chce się wysilać, bo też mnie nie zna i chciałby mnie szybko zweryfikować na rozmowie rekrutacyjnej do seksów/klimatów (najlepiej połączonej z testem praktycznym), ale trzeba to jakoś pogodzić. Przeciętny mężczyzna na portalach tego nie potrafi. Nie rozumie też, że ja wcale nie muszę być zainteresowana znalezieniem sobie kogoś w takim stopniu, w jakim on jest. Może mam kochanka, a może wystarcza mi wibrator. A może w ogóle jestem demi – jak wiele kobiet – i pociąg seksualny pojawia się dopiero jak kogoś dobrze poznam. Albo jestem sapioseksualna – jak wiele kobiet – i pociąg czuję do osób, z którymi mi się dobrze rozmawia. Więc niekoniecznie mam motywację, żeby wychodzić z domu na spotkanie z kimś, o kim nic nie wiem.
(W klimacie pojebów boimy się kilkakrotnie bardziej).
Jeżeli chodzi o preferencje seksualne, to tak, są kobiety, które lubią rozmawiać o seksie na privie z nieznajomymi. Są nawet kobiety, które po dwóch dniach czatowania są już w cyfrowej relacji BDSM i wykonują polecenia albo wydają rozkazy. Często to są kobiety wygłodzone seksualnie albo klimatycznie, spragnione atencji, sfrustrowane. Sama taka kiedyś byłam – zanim poznałam pierwszego Mastera i zaczęłam realizować potrzeby klimatyczne offline. Ale większość kobiet jest ostrożniejsza oraz ma więcej warstw pomiędzy „nie znam cię” a „proszę, to moja intymność, bierz sobie”.
A w temacie pytania o niezrealizowane fantazje mam do powiedzenia tylko tyle, że pyta mnie o to co trzeci taki poszukujący mężczyzna w klimacie i co piąty spoza klimatu. Od ośmiu lat, w jednej z pierwszych rozmów. Mdliło was kiedyś z nudów?
Już jest po ptokach
No i w tym miejscu sprawa się właściwie kończy. Bo mężczyzna nie zdobył mojego zainteresowania, zaufania i sympatii. Jemu zresztą na tym nigdy nie zależało. On tylko chciał się dowiedzieć, czy ma szansę ze mną zrealizować swoje potrzeby erotyczne. Nawet jeśli szukał związku, seks postawił na pierwszym planie – bo jest mężczyzną szukającym drugiej osoby myślącej genitaliami. I dlatego, że chciał mnie szybko zweryfikować i odsiać lub zaliczyć, przepadł z kretesem. U mnie, u niej, u tamtej, u kolejnej…
Większość mężczyzn tak samo szuka kochanki oraz życiowej partnerki, jak i pracownicy seksualnej. Wysyłają te same wiadomości, rozmawiają w ten sam sposób. Wiele kobiet nie miało nigdy ogłoszeń komercyjnych, ale są tak skonstruowane, że czują, że to nie jest ok. Nie chcą być sprowadzone do roli dodatku do pochwy / pośladków do przetrzepania / stóp do uwielbienia.
Praktykowany przez wielu mężczyzn rodzaj komunikacji sprawdzi się z przeciętnym gejem. I z pracownicą seksualną, która też chce szybko zweryfikować, czy zarobi. Ale bardzo rzadko sprawdzi się z umysłowo kobiecą i zadowoloną z życia kobietą do poznania na stopie prywatnej.
Panowie, zazwyczaj robicie to źle. Zweryfikujcie swoje orientacje. Albo nauczcie się obsługi kobiet.
Albo przerzućcie się na stałe na ręczny.

0 komentarzy