Zawsze rozczulają mnie treści takie jak
„Niech powstaje jak najwięcej przestrzeni i kontekstów, w których osoby pracujące seksualnie mogą mówić o pracy seksualnej z perspektywy własnego doświadczenia! Bo wiecie: nic o nas bez nas!” Sex Work Polska
po dostrzeżeniu i odczuciu, jak aktywnie jakieś środowisko uczestniczy w uciszaniu niewygodnej perspektywy własnego doświadczenia.
Oczywiście Sex Work Polska nic mi nie zrobiło. Zero agresji etc. Po prostu tak jak kiedyś kolektyw udostępniał co trzeci mój wpis i gorąco promował, polecał, blablabla, tak teraz tam nie istnieję.
Z kolei kiedy doświadczałam ostrego hejtu ze strony osób skupionych wokół kolektywu, przekonałam się, że nie mam wewnątrz ani jednej koleżanki zatroskanej moim dobrym samopoczuciem… albo opierdalającej mnie, czemu u diabła wywaliłam ją ze znajomych na fejsie.
„Nic o nas bez nas” jest hasłem pustym jak wielkanocna wydmuszka. Jedna partia, jedna narracja.

0 komentarzy