Dziś miałam bardzo miłe spotkanie z zupełnie nowym dla mnie klientem. Umówiliśmy się krótko za pomocą SMS-ów, ustaliliśmy ogólny kierunek sesji (roleplay) i, kiedy przyjechałam, zgodnie z zapowiedzią od razu weszliśmy w swoje role. Nie było okazji, żeby poznać się bliżej.
Mimo to, spotkanie – kiedy już skończyliśmy intelektualną grę wstępną polegającą na odgrywaniu ról – było niezwykle czułe i pełne bliskości. Jakbyśmy znali się od dawna i żywili wobec siebie dość głębokie uczucia.
Przeciwnicy rozwiązłego seksu, pornografii i innych “zboczeń” często podnoszą argument braku intymności. Mówią o mechanicznym seksie i braku uczuciowości, o nieumiejętności wchodzenia w relacje. Ciekawa jestem, czy bierze się to z braku doświadczenia, czy też może doświadczenia mają, ale sami nigdy nie umieli nawiązać z kimś szybkiego a głębokiego kontaktu, bo – na przykład – podchodzą do niezobowiązującego seksu z pogardą.
Myślę o braku doświadczenia, bo dobrze pamiętam popołudnie sprzed x lat, kiedy to przyjechała do mnie koleżanka, z którą się umówiłyśmy na seks. Dla mnie miała to być druga w życiu partnerka erotyczna (jak pewnie pamiętacie, zaczęłam kontakty seksualne od kobiet, a właściwie dziewcząt). Dłuższa chwila, kiedy przestawiałam się z trybu “gadamy o wszystkim i jemy obiad” na “właśnie jesteśmy w trakcie gry wstępnej”, była bardzo dziwna. To był pierwszy seks bez miłości i naprawdę nie wiedziałam, co z nim zrobić. Szczególnie, że przypadła mi rola osoby aktywnej. Działałam według wyuczonego skryptu, ale moje emocje były zupełnie gdzie indziej. Bo to było obce.
Z czasem obcość minęła. Kolejne niezobowiązujące spotkania (nieliczne) przeplatały się z dłuższymi relacjami, aż w końcu nadeszła agencja. Wtedy już było mniej więcej tak jak teraz. Nie zawsze w ciągu godziny czy wieczora udaje się zbudować bliskość i autentyczną intymność, zwłaszcza że to musi wychodzić od obu stron, ale jak najbardziej jest to możliwe.
Jasne, że takie intymne spotkanie przeżywa się inaczej niż w związku z wieloletnim stażem, gdzie ludzie się doskonale znają i mają wspólną historię, ale to przeżycie również ma swoją wartość i też może być bardzo przyjemne. I ożywcze.
Najlepszą frazą oddającą to, co dzisiaj robiliśmy, jest “kochanie się”.

0 komentarzy