Wstałam rano w dobrym humorze po dwóch dniach wolnego. Zaparzyłam sobie herbatę, odgrzałam i zjadłam resztki wczorajszej kolacji i przyszykowałam się do wyjścia.
W drodze do pracy podjechałam do banku, gdzie wpłaciłam na konto swoją wypłatę i dopytałam sympatyczną pracownicę o kilka spraw, oraz zajrzałam do Biedronki. W Biedronce zaopatrzyłam się w obiad na dzisiaj i gazetę „7 dni” do poczytania w wolnej chwili.
Przyszłam, przywitałam się z koleżankami, zaparzyłam sobie kolejną herbatę i, w oczekiwaniu na telefony i klientów, zaczęłam przeglądać prasę. Potem wyjęłam laptopa i sprawdziłam pocztę.
Przyjęłam i obsłużyłam pierwszego klienta – bardzo sympatycznego i inteligentnego człowieka.
Później przyszła koleżanka, która dociera do nas popołudniu. Szefowa ją zrugała za byle drobiazg i zaczęło się narzekanie. „Chcę szukać nowej pracy”, „Już bym poszła do domu, a ty?”.
Były jeszcze ploteczki w kuchni i częstowanie się wzajemnie smakołykami. Sympatie i antypatie. Obiad. Klienci. Nuda i zajmowanie się swoimi sprawami.
Dzień jak co dzień.

0 komentarzy