Piszą o mnie na Wirtualnej Polsce!

lis 17, 2017 | Praca seksualna od środka | 1 komentarz

Zalogowałam się dzisiaj do panelu bloga, żeby poutyskiwać na zorganizowanie wydarzenia o ciele w seksworkingu z udziałem niesławnej dr Grzyb, a tu szok – moje statystyki wywaliły sufit. Poklikałam i wyszło mi, że nagle ludzie dostali objawienia i wpisali „escort girl blog” do wyszukiwarki. Wpisałam więc to hasło i ja, zawężając wyniki do ostatnich trzech dni.

Efekt?

„Spełniam fantazje. Kocham to”. Opowiedziała o pracy w legalnym domu publicznym – artykuł o Sarah Greenmore, młodej kobiecie, która ujawniła się w Stanach jako pracownica seksualna.

To znaczy, nie tylko o niej. Najpierw jest wstęp, później przytoczenie innych głośnych zagranicznych coming-outów, następnie wypowiedzi Sary, a na deser… kilka akapitów ze mną w roli głównej. OMFG.

To nie pierwsze takie wyznanie w sieci. W Polsce burzę w mediach wywołał na początku tego roku tekst autorki Escort Girl Blog. Otwarcie mówi o swojej pracy i tabu, które ciąży nad najstarszym zawodem świata. – Spotykam się za pieniądze z klientami z polski i z zagranicy i oferuję im godzinne spotkania na seks, dłuższe randki i wspólne wyjazdy. Moja praca daje mi wiele satysfakcji i pozwala powoli uporać się z różnymi trudnościami. Tylko dzięki niej za kilka lat będę pracowała w wymarzonym zawodzie. Moja rodzina nie ma pojęcia, czym się zajmuję, ale wie o tym większość przyjaciół i mój partner. Jestem niezależna, pewna siebie i nie pasuję do stereotypu „biednej ofiary”– pisała w tekście opublikowanym przez „Krytykę Polityczną”.

– Sporo osób wolałoby, żebyśmy byli gronem upadłych jednostek, które są same sobie winne, bo pomimo ostrzeżeń ośmieliły się „sprzedawać swoje ciało”. A przecież to nie musi tak wyglądać. Mogłybyśmy i moglibyśmy (bo przecież nie tylko kobiety pracują w tej branży) wzajemnie się wspierać, szkolić, zrzeszać. Tworzyć organizacje społeczne, firmy szkoleniowe, dobrze funkcjonujące i etyczne kilkuosobowe biznesy, związki zawodowe itd. Tylko że nie da się tego osiągnąć, póki świat usług seksualnych jest skryminalizowany oraz póki jesteśmy obywatelami gorszej kategorii – dodała kobieta.

Historia Escort Girl odbiła się głośnym echem w sieci. Rozpoczęła się dyskusja na temat tego, czy „prostytutka może być szczęśliwa”. Długo można się spierać, czy dekryminalizacja prostytucji, banalizowanie jej, ma jakikolwiek sens. Jednak dopóki tysiące dziewczyn na świecie cierpi w domach publicznych nie z własnej woli, trudno ze spokojem czytać wyznania takie jak Sary i Escort Girl.

#wzruszenie

Jestę celebrytkę!

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

1 komentarz

  1. memo

    Powodzenia! Niech Ci się marzenia spełnią jakiekolwiek one są 🙂 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *