Jak wszyscy wiemy, prawdziwe seksy wyglądają tak, że przychodzi umięśniony, przystojny listonosz, ona otwiera mu w seksownej koszulce i pełnym wieczorowym makijażu, a potem uprawiają seks w 15 różnych pozycjach i 6 różnych miejscach, gdzie ona ma idealne wargi sromowe, on dumnie prezentuje 22-centrymentrowego penisa, a całość wieńczy co najmniej kieliszek wytrysku na jej piękne piersi, które zachowują okrągły kształt nawet kiedy ona leży na plecach.
Jak wszyscy wiemy, prawdziwe klimaty wyglądają z grubsza tak samo, tylko ona wbiła się w lateksy, a oni wszyscy – w garnitury, całość odbywa się w świetnie wyposażonych lochach i należy dodać 2137 profesjonalnych akcesoriów do zniewalania i tortur oraz elegancki catering (byle bez serka hochland).
Nie wiem jak Ty, ale w pierwszym przypadku dość szybko nauczyłam się, że to tylko pornografia, a w praktyce można mieć na sobie bluzę, dżinsy i skarpetki, do tego potargane włosy, zero makijażu i jeszcze nadzieję, że kot wkrótce sobie pójdzie, bo chcesz się wreszcie móc odwrócić i odwzajemniać pieszczoty. Jako młodziutka kobieta miałam jeszcze owczarka niemieckiego, który się na nas gapił. Cokolwiek krępujące.
Drugi przypadek… jest bardziej skomplikowany. Drugi przypadek otacza nas wszystkich jak jakiś Matrix i nagle zaczynasz żywić przekonania, że możliwe jest prawdziwe TPE (nawet przy dzieciach), prawdziwy harem (kto na to znajdzie czas?), a do zabaw należy używać porządnych pacek, biczów, kajdanek itd., bo to, co masz pod ręką – albo, o zgrozo, nic – wyklucza Tru Klimaty (kto na to wszystko znajdzie kasę?). I musi być intensywnie, spektakularnie i żeby można było wrzucić fotkę na FL, która dostanie dużo serduszek, bo podnieciła wielu innych ludzi.
Tru Klimaty są seksowne jak wyrafinowana, dopracowana fantazja erotyczna i naprawdę chce się wierzyć, że to ma rację bytu, że możesz żyć jak bohater pornografii w wymiarze 24/7, że da się to wszystko pogodzić z codziennym życiem bez żadnych kompromisów.
Nie myślisz wtedy o 2137 zabawkach do sprzątnięcia po zabawie albo że najpierw trzeba je wypakować, że zakładanie tego wszystkiego na człowieka zajmuje dużo czasu, że w stałym związku często nie będzie Ci się chciało w to wszystko bawić i bardziej zapragniecie oglądać Netfliksa i zagryzać go popcornem. Że stałe przestrzeganie protokołu Was oboje znudzi i zmęczy.
Bo Tru Klimaty są tak prawdziwe jak owsianka albo jajko sadzone na profilu instagramowej influencerki. Udekorowane, śliczne, serduszkogenne… Tylko że jeśli ona to w ogóle zje, to po tym całym ustawianiu światła, kadru i dekoracji jedzenie będzie zimne. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę zrobić po prostu to jajko sadzone, rzucić na talerz z przygotowanym krzywo pokrojonym pomidorem i zjeść ze smakiem. Niestety to się nie wyklika. Nie tylko dlatego, że zapomniałabym strzelić fotkę.
Ale Fetlife to nie tylko wizualny kinkfluencing, fantazje erotyczne i komercja. To także samoidentyfikacje do wyboru z listy i określenia dynamiki, jaką macie we dwoje, troje itd. oraz wszechobecny test na preferencje.
Masz Się Zdefiniować. Jednoznacznie. Zrozumiale. Nie umiesz, to ludzie są zdezorientowani. Nie zamierzasz – jeszcze gorzej. Powiesz, że robisz coś inaczej: wjedzie Ci na profil klimatyczna policja, która mówi Ci, kiedy robisz dobre klimaty, a kiedy niedobre. (Domina robiąca loda: niedobre, nieautentyczne. Uległa, która jest decyzyjna i terroryzuje nachalnych e-masterków – jakim prawem nazywa się uległą? Dwóch dominujących razem w związku – błąd dzielenia przez ogórek).
Tru Klimaty są tak wszechobecne, że wydają się jedyną słuszną wersją. Na pewno są wygodne: możesz je realizować z każdym, kto jest troszkę kompatybilny. Szczególnie jeśli szukasz kogoś do zdjęcia albo za pieniądze. Są też niezaprzeczalnie atrakcyjne i mogą być bardzo satysfakcjonujące.
Gorzej, jeśli uwierzysz, że to JEST jedyna słuszna wersja i będziesz rozpaczliwie przycinać swoje wielowymiarowe życie do iluzji, że erotyczne fantazje da się wprowadzić 1:1 do własnej codzienności.
Jeśli będziesz szukać Dominy/uległej do prawdziwego, kochającego związku, zaczynając od wklejenia pięćsetnej kobiecie listy swoich oczekiwań erotycznych.
Jeśli dasz sobie wmówić, że bez depilacji, seksownego wdzianka i stosownych akcesoriów nie masz prawa się dobrze bawić, ba – pojawić się na randce.
Jeśli przejedziesz się raz, drugi i pięćdziesiąty na tym, że to wciąż nie to, nie te emocje i nie ta wiarygodność, mimo że przecież bardziej hardcorowo już się nie da.
Jeśli będziesz szukać zawsze świeżej i pachnącej kochanki, bo z tą nr 1 to nie to, bo rzeczywistość skrzeczy i ktoś musi rozładować zmywarkę, zapewnić kotu jedzenie i czystą kuwetę.
Myślę, że rzadko która fantazja erotyczna obejmuje ostatnie aktywności. Nie są sexy.
Za to wspólne zagryzanie popcornem Netflixa pod jednym kocykiem może być najlepszym, co zrobicie w ten weekend.


0 komentarzy