Było mniej przerażająco, niż przypuszczał mój biedny żołądek, i mniej więcej tak, jak spodziewał się mój racjonalny umysł. Spełniło się nawet moje przypuszczenie, że będą tam ludzie, z którymi się już znam z innych miejsc. Nie spodziewałam się natomiast, że będą tam moi czytelnicy! Aaa!
Mam wrażenie, że właśnie zainicjował się ruch seksworkerów w Polsce.
Zgrzytem była obecność ciekawskich, którzy oczywiście deklarowali, że rozważają wejście do branży, ale nie wyglądali na zdecydowanych. Ciekawe, że niektórzy umieją być zainteresowanymi, prawie zdecydowanymi, w sposób niebudzący zastrzeżeń, a inni zachowują się tak, że w człowieku się wszystko jeży i mówi „o nie, ja się przy tym gościu nie otworzę, niech on sobie idzie precz!”. Grupa spontanicznie rozstrzygnęła, kto należy do której grupy.
Zaznaczyła się jeszcze jedna ciekawa linia podziału – na osoby, które mają bezpośredni kontakt z klientem, i osoby pracujące z kamerą. Specyfika pracy i doświadczeń okazała się zupełnie inna.
Podczas warsztatów z samoobrony przećwiczyłam różne zachowania związane z zagrożeniami fizycznymi, ale część mówiona… cóż, radzę sobie. Praktycznie nie miewam już trudnych sytuacji. Negocjacje? Granice? Mam dopracowane ogłoszenie, mam uporządkowane „to robię, tego nie robię” i ciężko mnie czymś zaskoczyć, czuję się pewnie ze swoimi umiejętnościami i mam pozytywne nastawienie do klienta. Nie wzięłam zatem udziału w scenkach, a raczej brałam udział, ale jako trudny klient.
Dowiedziałam się dzisiaj, że odczuwam potrzebę zaistnienia w Polsce warsztatów dla seksworkerów, prowadzonych przez osoby z branży. Bo tego, co dzisiaj umiem i co sprawiało, że uśmiechałam się, słuchając o początkach innych, uczyłam się długo. Szantaż, gwałt, przesuwanie granic, zaskakujące sytuacje, wypalenie – wszystkiego doświadczyłam na własnej skórze. Mogłoby być łatwiej. Innym. Albo mnie, gdybym chciała poszerzyć ofertę.
A tak w ogóle, to niechciej powoli ustępuje – spotkałabym się z kimś nowym. Odkryłam też, że nawet w fazie niechcieja generalnie lubię swoją pracę. Darzę ją ciepłymi uczuciami – po prostu nie zawsze chce mi się akurat to robić. Sprawianie innym przyjemności, dawanie ciepła i zrozumienia – wiąże się z tym wiele pozytywnej energii. Opanowanie warsztatu niemalże na ślepo (nie licząc treningu w agencji) jest ciężkie, ale teraz osiągnęłam już pewien stopień biegłości i z pewnością jeszcze kilka lat popracuję w ten sposób.
Złości mnie tylko, że gdybym chciała teraz na przykład założyć w kilka osób studio, w ramach którego urządzałabym treningi dla nowych, coś w rodzaju mentoringu, ale także normalnie świadczyłabym usługi seksualne – nie sama, z kimś – to złamałabym prawo. A jeśli nie ja, to ktoś inny. Na przykład osoba świadomie wynajmująca nam lokal. Kryminalizacja osób trzecich skutecznie ogranicza możliwości…
…ale na szczęście wciąż mamy przestrzeń w Internecie. Możemy się dzielić wiedzą i doświadczeniami za darmo na łamach portalu. Nie zarobimy tym na chleb, jednak to zawsze coś.
Tak więc wchodźcie na sexwork.info, dzielcie się doświadczeniami, nawiązujcie kontakty :).
Aha, jeśli ta notka jest nieskładna, to wiedzcie, że pisałam ją w nocy, na wpół śpiąc, i bardzo ograniczało mnie to, że się umówiliśmy, że nie będziemy opowiadać innym o tym, co się wydarzyło na warsztatach i panelu.

0 komentarzy