Ponad dwa lata po zmianie kariery.
Wątek na forum. Zabieram głos.
Internetowy troll, któremu wiecznie brak kontrargumentów: Ej, słyszałem, że porzuciłaś dawanie dupska i masz jakiś biznes niezwiązany z prostytucją?
I dalej w podobnym tonie, tylko z, khm, mniejszym szacunkiem. „Dziwka będzie mnie uczyć…” „Bo jesteś głupią dziwką” etc. Jakby się zaciął.
Ktoś totalnie obcy, kto podchwycił temat: Podobno twierdzisz, że byłaś prostytutką, powiedz mi, czy zdradzisz swoją tajemnicę oblubieńcowi?
*
Ostatnio wywaliłam ze znajomych kilka osób, które na żywo traktowały mnie OK lub raczej OK, ale miałam pecha trafić na ich wypowiedzi w sieci. Takie ogólne. Że jak seksworkerka to z definicji pusta i głupia, roznosi choroby itd.
X miesięcy temu to samo spotkało pewną sympatyczną osobę, również znaną mi na żywo, ciepło traktowaną przeze mnie i chłopaka, która miała trochę inne zdanie w pewnej kwestii moralnej niż tłum innych ludzi, w tym ja. Wystartowała z wycieczką osobistą, zablokowałam ją po drugiej albo trzeciej obeldze i szambo eksplodowało, bo pani była łaskawa wyrazić swoje prawdziwe zdanie o pracownicach seksualnych jeszcze z kilkanaście razy w debacie. Zestawiając mnie i kilka innych osób z bronionym przez siebie typem, który – uwaga – siedział za gwałt. Argumenty brzmiały tak: skoro tolerujemy tu dziwki, to czemu nie tego interesującego pana, który pewnie był ofiarą fałszywego oskarżenia?
*
Eliminuję takich ludzi ze znajomych natychmiast i nieodwołalnie (są dwulicowi = zawsze będą dwulicowi).
Ale.
Można mówić, że sex work is work i domagać się destygmatyzacji, ale powiedzmy to sobie szczerze, NIE DOCZEKAMY pełnej destygmatyzacji.
Próby zawstydzania i dyskredytowania będą miały miejsce zawsze. Także lata po zmianie zawodu, stylu życia, poglądów etc. Także jeżeli atakowanie nas stanie się niepoprawne politycznie. Także w przestrzeniach teoretycznie przyjaznych. (Wszystkie opisane przeze mnie sytuacje miały miejsce w takich przestrzeniach sieci).
Publiczne coming outy w imię walki o ideę (prawda, solidarność, uznanie) są zdecydowanie przereklamowane. Póki masz fejm i tłumy wielbicielek, które szerują twoje posty (nieustanne pozdro dla „dbającego o zniuansowaną debatę” Sex Work Polska), to jeszcze coś równoważy niedogodności. Potem jest już tylko „wiedziałam, że ty mi tak odpowiesz, ale że ty też?”.

0 komentarzy