Zabrałam Ernyksa na tajemniczy wieczorny spacer, który zaprowadził nas do amfiteatru tuż przed rozpoczęciem spektaklu, na który miałam kupione w sekrecie bilety. Zerżnęłam tym samym jego własny modus operandi, ale nie zorientował się aż do ostatniej chwili.
Wieczorem tego samego dnia przypadkiem go uwiodłam.
(Tak naprawdę było mi zimno po kąpieli, ale w to nie uwierzył).
Ernyks: Ale to był wyjątek, ja nie z tych chłopaków, którzy uprawiają seks na pierwszej randce!
Ja: Czyli trzeba z tobą chodzić?
Ernyks: TAK.
Ja: Długo?
Ernyks: TAK.
Ja: Eee, to ja nie wiem.


0 komentarzy