Rzeczy w klimacie, które robię nie tak

paź 3, 2023 | BDSM | 0 komentarzy

Nie ma „ról klimatycznych” ani lifestyle’u.
Jesteśmy w partnerskim związku. I mamy seksy. Oraz lekkie flirty. Jedno z nas się troszkę droczy i lubi mocne doznania, drugie lubi mieć kontrolę i zadawać ból.
Potem mamy łóżko do naprawiania, nie jest seksoodporne.

Nie ma „negocjacji”.
Po pierwsze, jesteśmy razem od x lat i skończyły nam się rzeczy do negocjowania (chyba że miejsce, gdzie pojedziemy na wakacje). Po drugie, rozmawiamy o wszystkim, w tym o seksie.

Nie ma „sprawdzania kompatybilności”.
Po długiej przerwie od klimatu – „bo są rzeczy ważniejsze niż seks”, padło wtedy – okazało się, że jednak jest jakaś część wspólna. Eksplorujemy ją.

Nie ma pośpiechu.
Całe życie przed nami, więc nie upychamy w jedną interakcję 5409402 różnych aktywności i nie upieramy się, że musi być idealnie. Bo jeśli nie będzie, to nic się przecież nie wydarzy.

Nie ma „przesuwania granic”.
Albo coś lubię i jest pożądane, albo tego nie robimy. Granice to granice. Są.

Nie ma „tresury” ani „kształtowania uległej”.
To się źle skończyło.

Nie istnieje „sesja”.
Jest klasyczny cykl reakcji seksualnej. Do bólu nudny.
Tylko że nie.

Nie ma „autodestrukcji w kontrolowanym środowisku”.
Ani odtwarzania traum.
Zrezygnowaliśmy, bo kontrolowane środowisko okazało się fatamorganą.
Była terapia.
Nie ma takich potrzeb.

Nie ma safeworda.
Nigdy nie ustaliliśmy, że go nie ma, on po prostu… nie padł ani razu od pół roku. Jest „za mocno”, jest obserwacja i powolne tempo i jakoś nie było potrzeby. Może kiedyś będzie.

Nie ma spotkań w hotelu.
Jesteśmy parą. OTP, LTR, IRL, ITP. Mamy domowe obiadki i wspólne oglądanie filmów, a nawet listę filmów do obejrzenia. Oraz koty i nieśmiertelną poziomkę w doniczce.

Nie ma fancy zabawek.
Jedna umarła, dwie rozpadają się ze zużycia. Poza tym prawie niczego nie używamy, a 2/3 mojej kolekcji trafiło w lepsze ręce.

Nie ma realizowania natychmiast wszystkich nowych fantazji.
W zasadzie wszystkie fantazje erotyczne, jakie miałam, zrealizowałam koło trzydziestki (smutna sprawa). Większość okazała się dużym rozczarowaniem, jeśli nie pomyłką. Teraz jestem fanką minimalizmu.
Jak ostatnio przeczytałam, jeśli coś nie służy budowaniu bliskości – odpada.

Nie ma osób trzecich.
Żadnych flirtów na zewnątrz, macania się, play partnerów, osób do trójkąta, szukania nowych doznań, frustrujących spotkań zapoznawczych i jakiegokolwiek innego otwierania związku na „energię nowej relacji”.
Po co nam potencjalne dramy, jak można ich nie mieć i poświęcić 100% uwagi sobie (albo kotu).

Nie ma publikowania fotek (nowych).
Bo nie potrzebuję cudzej uwagi, afirmacji i komentarzy obleśnych albo domagających się więcej, mocniej, bardziej.
Stare zdjęcia są stare, nieaktualne i trzymam je z sentymentu.
W ostateczności mogę wysłać zdjęcie st00pek.
Kota.

Nie ma rywalizacji ani perfekcjonizmu.
Nic mnie nie obchodzi, że ktoś inny może dłużej, mocniej, więcej albo wygląda lepiej na fotkach. Obchodzi mnie to, czy jest fajnie. Nam obojgu, wliczając w to mnie. Rywalizacja i perfekcjonizm sabotują satysfakcję, nie tylko seksualną.

Nie ma chodzenia na imprezy.
Nie mam ochoty być świadkiem klimatycznych interakcji innych na żywo, z etykietą, flirtem i często żartami włącznie (w internecie mogę przescrollować albo przełączyć okienko).
Ernyks nie lubi środowiska.
Poza tym całe to entuzjastyczne „wreszcie możemy jawnie robić kinki” czy „a kiedy będzie można się bawić?” jakoś przywołuje mi na myśl maturzystów jarających się, że na studniówce będą mogli się napić. Ja już swoje przeimprezowałam.

Ne ma rozstawania się, bo coś jebło.
Jesteśmy staroświeccy. Posklejaliśmy.

Nie ma punktu docelowego.
Chyba że liczyć „i żyli razem długo i szczęśliwie”.
Co akurat jest całkiem możliwe.

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *