Ścieżka kariery, czyli awans w branży

kwi 17, 2016 | Praca seksualna od środka | 0 komentarzy

Rok temu, kiedy pracowałam w agencji, na ogłoszeniach z Odlotów, a stali klienci byli umawiani przez szefową, nie miałam prawie nic do powiedzenia. Nawet nie do końca mogłam decydować o swoim wyglądzie, bo szefowa czasami umawiała mnie z ludźmi, pod których musiałam się „zrobić” w określony sposób, z założeniem znienawidzonej platynowej blond peruki włącznie. Wyglądałam w niej jak kretynka, ale kogo to obchodziło, skoro można było na tym zarobić 100 zł?
W drugiej agencji było już lepiej. Na wyższą stawkę dzwonili inni klienci, a recytowanie zakresu usług było niemile widziane: klienta należało uwieść. Miałam do dyspozycji swój telefon (to znaczy, mogłam z nim wyjść do domu) i mogłam odpisywać na maile. Odchodząc, spisałam sobie kilka kontaktów.
Choć moja przygoda z tym miejscem nie trwała długo, dała mi bardzo dużo. Zrelaksowałam się i odeszłam od schematu „schematyczna ustawka i 2-3 klientów dziennie”. Odkryłam też nowe miejsca w sieci…
W pracy na własną rękę wyszłam oczywiście od tego, co umiałam. Przez pierwsze miesiące praktycznie nie miałam stałych klientów – odbierałam telefon, jechałam we wskazane miejsce, świadczyłam usługę, inkasowałam kwotę i na tym się relacja kończyła. Chyba robiłam takie jednorazowe wrażenie… Ale powoli, powolutku, zaczęli pisać i dzwonić ci sami ludzie. Najpierw jeden, potem drugi… Teraz mam całą listę kontaktów. Z panem X widuję się raz na tydzień, z panem Y raz na miesiąc, z panem Z jeszcze rzadziej – ale pamiętamy o sobie, wymieniamy maile i smsy, rozmawiamy o wydarzeniach z życia. Nieodzownym elementem mojej pracy jest odzywanie się do ludzi w celach innych niż stricte biznesowe, takie po prostu „co słychać?”.
Z czasem przestałam dbać o widoczność mojego ogłoszenia, bo telefon dzwonił i tak. W pewnym momencie moje główne ogłoszenie nie było widoczne przez miesiąc, a ludzie odzywali się pomimo to.
Wiele spotkań wykroczyło poza schemat. Randki, zakupy, wyjazdy do innych miast i krajów, czy spotkania w większym gronie – coś się dzieje. Muszę też pamiętać o indywidualnych warunkach finansowych i preferencjach moich panów. Można powiedzieć, że indywidualność to słowo klucz do sukcesu. No i traktowanie każdego z moich panów jak VIP-a. Co przychodzi mi z łatwością, bo mam szczęście znać samych świetnych ludzi. Nie sposób nie czuć do nich sympatii i przywiązania.
Jakiś czas temu pogrzebałam w internecie i znalazłam międzynarodowe strony sponsoringowe dla bogatych panów, którzy chcieliby mieć swoje podopieczne, towarzyszki w podróży itd. W takich relacjach seks i pieniądze są elementami znajomości, ale niekoniecznie wychodzą na plan pierwszy. Właśnie jestem przed pierwszym spotkaniem zapoznawczym. Trochę się stresuję, bo warunki są boskie i jeśli mi się uda, to będzie to ogromny skok. Podróże po całym świecie: ciepłe kraje, narty, nurkowanie, kontakt z wysoką kulturą… Wymarzone życie dla kogoś, kto jeszcze nie tak dawno nie miał nic.
Śmiało mogę mówić, że robię to, co kocham.
W ramach ciekawostki powiem Wam, że jeśli chodzi o finanse, wcale nie trzepię grubej kasy. Nie chcę się nią zachłysnąć i przepuścić wszystkiego na głupoty, wolę raczej powoli polepszać swoją sytuację materialną – spłacić długi, zainwestować w siebie i zaoszczędzić trochę na przyszłość. W moim przypadku gwałtowne wzbogacenie się to porażka: raz już dostałam do ręki grubą kasę – naprawdę grubą – i bardzo szybko się jej pozbyłam. Zatem teraz stopniowo edukuję się finansowo, nie wpadam w pracoholizm i, jak wspominałam, ustalam indywidualne warunki. Wychodzę na tym całkiem dobrze 🙂

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *