Szanuj klienta swego, możesz mieć gorszego

lut 14, 2015 | Praca seksualna od środka | 2 Komentarze

Dzisiaj miałam razem z koleżanką wyjechać do klienta, jakiegoś bogatego Azjaty. Ja do Azjatów nic nie mam i trudno mi sobie wyobrazić, co miałoby mi w nich przeszkadzać. Koleżanka to zupełnie inna historia…
– Zamień się ze mną – prosiła inną dziewczynę. – Nie chcę jechać do tego za…nego żółtka.
Nie skomentowałam, ale zrobiło mi się dziwnie na myśl, że miałaby rzeczywiście zajmować się klientem, wobec którego żywi tak wrogie uczucia. Nie spodziewam się również, by klient był zachwycony spotkaniem.
Seks między dwójką ludzi jest – tak samo jak taniec – rozmową dwóch ciał. Drugi człowiek potrafi odebrać nasze intencje. Mój klient wie, czy go lubię, czy dotykając go, czuję przyjemność, czy podoba mu się to, co robimy razem. Potrafi odczuć mój temperament i postawy wobec seksu, a także to, czy w łóżku gram kogoś innego.
Nie wyobrażam sobie seksu z kimś, wobec kogo czuję pogardę. Po pierwsze byłoby to dla mnie wstrętne, ale po drugie i, z perspektywy klienta, ważniejsze – byłaby to usługa na bardzo niskim poziomie.
Pewnie kiedyś znajdę się w takiej sytuacji, że nic nie poradzę na swoje negatywne uczucia wobec jakiegoś konkretnego człowieka, a i tak będziemy musieli „się kochać”, ale rasizm u pracownicy seksualnej nie mieści mi się w głowie.
Dziewczyna w tej branży może być niezwykle atrakcyjna, kochać seks, ale jeżeli podejście do klienta będzie miała koszmarne, to nie wróżę jej wielkiej popularności.
***
Koleżanka rozmawia przez telefon:
– Seks analny nie… Czemu, czemu. Nie każdemu pasuje… Może być seks analny w twoim kierunku.
Klient się spłoszył i natychmiast rozłączył.
Ciekawe, czy da mu to do myślenia?

Jeśli uważasz post za wartościowy, możesz postawić mi kawę.

Zamów moją książkę

Zamów moją książkę

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module Advanced settings.

Święta Ladacznica

Piszę o seksualności, relacjach i władzy – z perspektywy osoby, która zna opisywane światy i od środka, i teoretycznie. Przez kilka lat pracowałam jako escortka, równolegle prowadząc ten blog, który stał się jednym z ważniejszych głosów o pracy seksualnej w Polsce. Wydałam książkę „To tylko seks?!„, która jest odpowiedzią na 100 pytań zadanych mi przez czytelników bloga. Wróciłam po przerwie.

2 komentarze

  1. Zdzisław Śmietana

    Odnośnie niezwykle zabawnej anegdotki na koniec przyszła mi do głowy taka myśl. Skoro i tak dziwki dają za pieniądze, to nie rozumiem koncepcji, że jeszcze musi im się podobać. Skoro wymóg podobania się jest istotny, to czemu nie dajecie za darmo? Czy obustronna darmowa przyjemność nie jest bardziej wyznacznikiem równouprawnienia o które tak walczyły feministki, niż całe to pierdolenie je otaczające? Płacę za towar, w tym przypadku za usługę seksualną, która ma być taka jak sobie zażyczę. Konieczność ujszczania opłaty powinna mi to gwarantować. A nie gwarantuje, bo kobiety muszą dorzucić do tego jeszcze swoje wymagania. Nie mogę się doczekać kiedy powstaną wreszcie seksualne roboty i kobiety będą zmuszone, żeby dawać dupy za darmo, a jeśli będą chciały przyjemności, to jeszcze będą musiały się postarać. Koniec świata. Najstarszy wymyślony zawód przestanie istnieć…

    Odpowiedz
  2. Zdzisław Śmietana

    Tę notkę usunęłaś. Pomimo tego, że swą wymową celnie obnaża hipokryzję całego przedsięwzięcia związanego z płatnymi usługami seksualnymi. Zredagowałem ją zatem, wbrew sobie. Daj znać czy teraz już jest poprawnie politycznie.

    „Odnośnie niezwykle zabawnej anegdotki na koniec przyszła mi do głowy taka myśl. Skoro i tak pracownice seksualne dają za pieniądze, to nie rozumiem koncepcji, że jeszcze musi im się podobać. Skoro wymóg podobania się jest istotny, to czemu nie dajecie za darmo? Czy obustronna darmowa przyjemność nie jest bardziej wyznacznikiem równouprawnienia o które tak walczyły feministki, niż całe to gadanie je otaczające? Płacę za towar, w tym przypadku za usługę seksualną, która ma być taka jak sobie zażyczę. Konieczność ujszczania opłaty powinna mi to gwarantować. A nie gwarantuje, bo kobiety muszą dorzucić do tego jeszcze swoje wymagania. Nie mogę się doczekać kiedy powstaną wreszcie seksualne roboty i kobiety będą zmuszone, żeby dawać za darmo, a jeśli będą chciały przyjemności, to jeszcze będą musiały się postarać. Koniec świata. Najstarszy wymyślony zawód przestanie istnieć…”

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *