Dzisiaj będzie o odjeżdżaniu, czyli że to naturalna kolej rzeczy.
Nie mam 20 lat. Nie mam nawet 30 lat – jest mi zdecydowanie bliżej do kolejnej dekady, a moje przyjaciółki już w niej są. Jestem też w zdecydowanie innej sytuacji życiowej niż kiedy zaczynałam pisać jako Święta Ladacznica – zarówno osobiście, jak i zawodowo.
Nie hoduję ambicji naprawiania świata po to, by uciec od odpowiedzialności za własne życie albo zwalić na kogoś winę za własne niepowodzenia i trudności – co najmniej jedno z tych było kiedyś moją motywacją. Skupiłam się na sobie i osiągnęłam dość dużą stabilizację. Wieloletni związek, wysokie kompetencje, niezły stan zdrowia psychicznego (nie tylko jak na skalę przeżyć), pewność, z czego opłacę najbliższe rachunki.
W wielkim świecie – tym, którym kiedyś tak bardzo się przejmowałam – dzieją się niepokojące rzeczy. Jednak mój mały światek jest względnie zabezpieczony, a ja przetrwałam nie tylko PRL i transformację ustrojową jako dziecko, ale również przeżyłam kryzys 2008 roku jako dorosła, pracująca, samodzielna osoba i to teraz mam znacznie więcej zasobów i znacznie mniej powodów do niepokoju. Jestem trochę jak karaluch, trochę jak moja babcia. Jeśli przeżyję, to przetrwam wszystko.
Tym samym coraz mniej rusza mnie, że ktoś w internecie publikuje inne opinie niż ja posiadam. No publikuje, ojej. Czasami się wkurzę. Dwa dni później – będzie mi to dużo bardziej obojętne. Po tygodniu prawdopodobnie będę to pamiętać bardzo mgliście.
Cancel? Do tej pory przeżyłam trzy. Moje najbliższe otoczenie to ludzie, którzy byli odporni na każdy z nich. I na milion wolt mojego światopoglądu. Który się zmienia, bo hej, nie jestem ani krową, ani owcą, ani (wbrew pozorom) zakutym łbem. Tylko potrzebuję lepszych argumentów niż heheszki, groźba ostracyzmu albo inny szantaż emocjonalny, żeby zmienić zdanie.
Tak więc nie mam emocjonalności, perspektywy, priorytetów czy wartości typowych dla młodej kobiety. NIE JESTEM młodą kobietą: niektóre escortki mają matki w moim wieku (lub młodsze), z roku na rok będzie takich przybywało. To oczywiste, że z wiekiem i kolejnymi doświadczeniami życiowymi się zmieniłam. Każdy powinien. Co więcej, zawsze będę trochę inna niż przedstawicielki iGen, ponieważ jestem z wcześniejszego pokolenia i ukształtowały mnie inne czynniki.
Cytując klasyka, byt określa świadomość. Mój byt się zmienił – więc świadomość też. Gdybym całe życie miała takie poglądy, jak w wieku 20-30 lat, oznaczałoby to stagnację. Gdybym z kolei próbowała na siłę myśleć jak współczesne 20-latki oznaczałoby to niedojrzałe próby cofania upływającego czasu, żeby zachować złudzenie bycia wiecznie młodą. I tak źle, i tak niezdrowo.
I owszem, fajnie by było, gdyby pewne rzeczy pozostawały stałe. Nikt nie lubi zmian, a świat byłby dużo lepszy bez TikToka
Ale zmiany zawsze nadchodzą. Dlatego nie warto lubić ludzi za to, jakie mają przemyślenia, bo można się nieźle zdziwić.

0 komentarzy