Taka refleksja po dzisiejszej lekturze Fetlife: brakuje mi zmasowanych wypowiedzi dżentelmenów, którzy rozumieją uwodzenie kobiet i dalsze interakcje z nimi jako coś innego niż
„nie znam bejbe twoich granic więc nie mam co respektować”
„masz nagie fotki to nie mam o czym z tobą gadać”
„masz nagie fotki to nie dziw się że dostajesz erotyczne wiadomości”
„ale jak ona go spoliczkuje, to jest to takie romantyczne i na pewno będą z tego seksy, wy nie rozumicie chemii między kobietą a mężczyzną”
„przekraczałem różne granice i wszyscy byli hepi”
„nie zakomunikowała granic to nie powinna mieć pretensji o nieświadome złamanie”
itp.
Where have all the good men gone
And where are all the gods?
Where’s the streetwise Hercules
To fight the rising odds?
Pewnie większości nie chce się w tym babrać…

0 komentarzy