Jeden z czynników, które bardzo ułatwiły mi odejście od zarabiania na życie seksem, to brak silnej polskiej społeczności (pro)seksworkerskiej w czasach, kiedy byłam najaktywniejsza zawodowo i kształtowałam swoje postawy.
Bo:
- nie izolowałam się od ludzi, którzy nie afirmowali pracy seksualnej, ponieważ musiałabym się odizolować od większości świata
- osoby kupujące seks i osoby niepowiązane z tematem nie wspierały mnie w przekonaniu, że to fajne zajęcie na całe życie, ponieważ nie musiały się oszukiwać, jak wygląda rynek dla dojrzałych i starszych kobiet zarabiających na sprzedaży seksu
- dawało mi to stałego kopa do rozwoju innych kompetencji zawodowych
- rozwijając kompetencje zawodowe, nieustannie obracałam się w środowisku osób zaradnych, ambitnych i ogarniętych życiowo, co dodatkowo motywowało mnie do działania
- zderzając się wreszcie po kilku latach z marazmem i drobnymi zawodowymi oszustwami randomowych pracownic i pracowników seksualnych, zareagowałam szokiem i zdystansowaniem się.
—
Realia 2022: niepracująca seksualnie feministyczna influencerka wspiera młodziutką dziewczynę z POWAŻNYMI problemami psychicznymi w decyzji o założeniu konta na OnlyFans. Yaaay. Sex work is work! Ciało narzędziem! Leczmy dżumę cholerą!
—
Tymczasem ja: osobiście kupiłam gadżet erotyczny, zaczynam wierzyć w swoje kompetencje, monogamię oraz bezwarunkową miłość. Przestaję dbać o to, by klienci innych kobiet nie mieli oporów przed kupowaniem seksu („solidarność! naszą! siłą!”), za to zaczynam dostrzegać z powrotem swoje granice. 27 miesięcy po.

0 komentarzy